Niczego nie żałuję, bo uratowałem szpital

Z powodu sprywatyzowania szpitala powiatowego w Tuchowie, którego właścicielem jest spółka pracownicza Centrum Zdrowia Tuchów, opozycja w radzie powiatu zapowiada, że odwoła mnie ze stanowiska starosty. Pewnie stracę stanowisko, ale nie żałuję - utrzymałem szpital, największy zakład pracy w południowej części powiatu.

Znaleziono pretekst, żeby we mnie uderzyć. Bo wcale nie chodzi o odzyskanie szpitala. Na to trzeba byłoby wydać kilka milionów złotych.

Mam satysfakcję

Opozycja twierdzi ponadto, że jako powiat nie możemy teraz realizować zadań w zakresie ochrony zdrowia.

To nieprawda - przecież szpital jest. Poza tym powiat realizuje programy zdrowotne i prowadzi pogotowie ratunkowe - drugie po krakowskim w całej Małopolsce.

Znam opinie mieszkańców, są za mną. Mam satysfakcję, że szpital dobrze funkcjonuje, a starostą się bywa, zaś szpital pozostanie.

Nie było szans na jego prowadzenie przez powiat.

W samym Tarnowie mamy dwa potężne szpitale: Szpital Wojewódzki im. św. Łukasza i Specjalistyczny Szpital im. E. Szczeklika. Walczyły z moim małym szpitalem o kontrakty i pacjentów, byłyby w stanie przejąć całą populację mieszkańców powiatu.

Dopiero sprywatyzowanie dało mu szanse przetrwania.

Odsyłam do Tuchowa każdego, żeby zobaczył, jak dobrze działa szpital w formie spółki pracowniczej.

Miotamy się od ściany do ściany

Mówi się, że w kraju mamy za dużo szpitali. Nie ma przeszkód - oprócz oporów ideologicznych - by część z nich mogła funkcjonować jako szpitale niepubliczne.

Jednakże w Polsce miotamy się od ściany do ściany. Albo chcielibyśmy wszystkie sprywatyzować, albo - jak w komunizmie - żadnego nie prywatyzować. Najważniejsze, żeby znaleźć złoty środek.

Ustawa o działalności leczniczej wymusza przekształcenia.

Nie wiem, co zrobią starostowie, którzy nie mają pieniędzy, a będą chcieli pokryć długi szpitala, żeby nie przekształcić go w spółkę i nie narażać się przeciwnikom prywatyzacji w radzie powiatu.

Innym problemem, z jakim muszą się zmierzyć w 2013 roku, jest wprowadzenie zwiększonego limitu zatrudnienia pielęgniarek.

Powiatowi trudno być właścicielem lecznicy

Rozmawiam ze starostami z Małopolski. Jeden powiedział mi niedawno, że przez kilka kolejnych lat szpital mu się bilansował, ale teraz - przy zwiększonych limitach zatrudnienia - szpital od razu zanotował deficyt w wysokości 2,5 mln zł. Warto dodać, że zwiększony limit zatrudnienia nie dotyczy szpitali prywatnych.

Problemy będą się pogłębiały w całej ochronie zdrowia. Instrumentów będących w dyspozycji starosty, który chciałby je rozwiązywać, jest jednak niewiele.

Przede wszystkim powiat nie ma pieniędzy na utrzymanie szpitala, ma za to zniszczone szpitalne mury i możliwość dokonywania zmian na stanowisku dyrektora placówki. To stanowczo za mało, jeśli chodzi o pełnienie przez powiat funkcji właściciela szpitala.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH