Rozmowa z prof. Jerzym Smorawińskim, kierownikiem Katedry Medycyny Sportu i Fizykoterapii AWF w Poznaniu, byłym wieloletnim przewodniczącym Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie

- Jak ważną rolę we współczesnym biciu rekordów sportowych odgrywają środki dopingujące?

- To przewrotne pytanie, bowiem środki dopingujące nie powinny takiej roli odgrywać. Zdajemy sobie jednak sprawę, że aby osiągnąć tak wyśrubowane wyniki, sportowcy sięgają po substancje, które pozwalają im przekroczyć cienką granicę możliwości fizjologicznych i biomechanicznych ludzkiego organizmu.
Skutkuje to oczywiście konsekwencjami zdrowotnymi, etyczne pomijając.

- Trudno byłoby chyba wymienić dyscypliny sportu wolne od stosowania dopingu... Ale w których jest on najbardziej "popularny"?

- To prawda, nawet golfiści stosują doping. Natomiast dyscypliny, które są w sposób szczególny podatne na stosowanie środków dopingujących, to takie, w których znaczącą rolę odgrywa siła, i w których ważna jest wytrzymałość. W pierwszym przypadku to podnoszenie ciężarów, zapasy, w drugim - kolarstwo, triathlon, narciarstwo długodystansowe.

- Gorącą dyskusję o dopingu w sporcie wywołuje ostatnio Tour de France, morderczy sprawdzian kolarzy, w którym co roku przyłapanych zostaje na stosowaniu wspomagania kilku zawodników.
Wygląda na to, że przynajmniej w tym przypadku na podium być może stają sportowcy stosujący doping, którego... nie udało się wykryć. Idąc tym tropem, profesor Julian Savulescu, bioetyk i lekarz, zaproponował, żeby znieść zakaz na środki zwiększające wydolność i pozwolić zażywać sportowcom co chcą, byle tylko nie szkodziło to ich zdrowiu. Co Pan na to?

- Niezwykle oryginalny sposób myślenia, świadczący o braku styczności z rzeczywistością.
Jakże bowiem jednoznacznie ustalić, który środek, w jakim stężeniu jest już szkodliwy? Zawsze znajdzie się wybitny specjalista, który powie, że jeszcze można go zażyć bez uszczerbku dla zdrowia. Pomijając ten aspekt, podobny sposób myślenia, nieobcy zresztą wielu sportowcom, jest wysoce niebezpieczny.
Załóżmy na chwilę, że można stosować wspomaganie. I cóż się dzieje... Firmy farmaceutyczne oficjalnie ukierunkują się na produkcję substancji dopingujących, sponsorzy zaczną wymagać wyników, które będzie można osiągnąć tylko przy zastosowaniu dopingu, a dla ludzi chcących uczestniczyć w sporcie bez farmakologicznego wspomagania miejsca już nie będzie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH