W Polsce brakuje narządów, pobieranych od zmarłych dawców do przeszczepów nerek, serc, wątroby, rogówek

- Widziałem zapłakanych ludzi dopytujących się, jak długo ich bliski będzie czekał na przeszczep nerki. Jednak, kiedy to najbliższy miałby stać się dawcą narządu, zamiast zabierać go z sobą do grobu, społeczna akceptacja nagle spada. Postępujemy niegodne - mówi Marian Oracz, dyrektor Szpitala Powiatowego we Włoszczowie (woj. świętokrzyskie).
Przez ponad rok dyrektor Oracz, wraz z ordynatorem oddziału intensywnej opieki medycznej przekonywał powiatowych radnych, aby wyrazili zgodę na ewentualne przeprowadzanie pobrań narządów w miejscowym szpitalu.
- Muszę mieć zgodę na takie procedury organu założycielskiego szpitala - wyjaśnia Marian Oracz. Radni nie byli jednomyślni, ale ostatecznie, w grudniu ubiegłego roku, uchwała przeszła.

Pomagają biskupi i... seriale

W Polsce brakuje narządów - pobieranych od zmarłych dawców - do przeszczepów nerek, serc, wątroby, rogówek. To zmora wszystkich cywilizowanych krajów, w których transplantacje są powszechnie uznaną i stosowaną metodą ratowania ludzkiego życia.
- U nas stan transplantologii, wyniki i przeżycie pacjentów po przeszczepie, są takie same jak w ośrodkach europejskich i amerykańskich - ocenia profesor Wojciech Rowiński, konsultant krajowy ds. transplantologii. I dodaje: - Są jednak różnego rodzaju bariery, które różnią nasz kraj od innych, m.in. etyczno- obyczajowe.
Wątpliwości natury etycznej nie są już jednak w Polsce - jak się wydaje - największą przeszkodą w rozwijaniu transplantacji. Decydująca staje się organizacja procedur donacyjnych, czyli dawstwa narządów. Z opinii zebranych przez "Rynek Zdrowia" wynika, że w szpitalach, gdzie przeprowadza się najwięcej pobrań, tylko 2 na 10 rodzin nie wyraża zgody na pobranie narządów od zmarłych bliskich.
- Teraz nawet mniej - potwierdza Grzegorz Saładajczyk, ordynator oddziału anestezjologii i intensywnej terapii w Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Perzyny w Kaliszu. - Postawy ludzi zmieniają się po wypowiedziach biskupów i... emisji seriali telewizyjnych.

Tak chciała nasza córka

Romana Lorenc, koordynator donacji narządów w Specjalistycznym Szpitalu im. dr. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu: - W tym roku na osiem pobrań mamy dwie odmowy. W ubiegłym, przez całe półrocze, były same zgody. Zdarzają się rodziny od razu zdeklarowane na "tak". Mieliśmy taką sytuację w zeszłym roku. Chodziło o młodą dziewczynę. Ku naszemu zaskoczeniu, rodzice zmarłej sami przekazali nam wolę córki: "Córka nam powiedziała, że jeżeli kiedyś stanie się jej coś złego i będzie mogła komuś pomóc podarowując narządy, to mamy spełnić jej życzenie".

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH