Rozmowa z profesorem Henrykiem Skarżyńskim, dyrektorem Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie, laureatem wyróżnienia "Lekarz Rynku Zdrowia"

- Dlaczego uznał Pan za konieczne stworzenie w Polsce Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu?

- Był rok 1992, przygotowywałem się do operacji wszczepienia implantu ślimakowego. Tydzień przed wyznaczonym terminem zabiegu powiadomiłem o tym fakcie PAP. Było to bardzo odważne, ponieważ operacja mogła z wielu powodów się nie powieść. Zdawałem sobie sprawę, co oznaczać może niepowodzenie.
Upłynęłoby wiele lat, nim by się ktoś do tego ponownie zabrał. Nie wiedziałem także, jakie mogą być reakcje środowiska na wyskok bardzo młodego docenta. No i nie zdawałem sobie sprawy, jaki zwali się na mnie ogrom problemów, także organizacyjnych. A nadzieje ludzi, którzy zobaczyli, że dla głuchych i głęboko niedosłyszących otworzyła się wielka szansa, były wielkie. Nie mogłem zawieść tego zaufania, którym mnie obdarzono.
Po paru miesiącach w plebiscycie Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego i Expressu Wieczornego wybrano mnie "Warszawiakiem roku 1992". Zrozumiałem, że to wielkie zobowiązanie i by nie zmarnować szansy dla polskiej nauki i medycyny zacząłem w ramach Fundacji Rozwoju Medycyny "Człowiek - Człowiekowi" organizować wielospecjalistyczny zespół. Tylko taki sztab dawał szansę, by ta część medycyny rozwijała się dalej. Żeby nadać całej naszej działalności organizacyjne ramy, już po 10 miesiącach od pierwszej operacji utworzyłem z kilkorgiem współpracowników pierwszy w tej części Europy i jako jeden z nielicznych w świecie Specjalistyczny Ośrodek "Cochlear Center" - placówkę diagnostycznoleczniczo- rehabilitacyjną dla osób niesłyszących i niedosłyszących.
W tydzień po otwarciu odwiedziła nas żona prezydenta Francji pani Danielle Mitterrand, która ofiarowała mikroskop operacyjny. Następnie zaczęli odwiedzać nas ludzie z całego świata. Po trzech latach dorobek naukowy, dydaktyczny i kliniczny pozwolił ministrowi zdrowia, w porozumieniu z ministrem finansów i przewodniczącym Komitetu Badań Naukowych, utworzyć resortowy Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu. Jednak utworzenie Instytutu było tylko na papierze.
Otrzymaliśmy 15 etatów z ministerstwa i to wszystko. Zaplecze, sprzęt i dalszych 265 miejsc pracy w ciągu 10 lat wypracowaliśmy sami.
Natomiast ideę Centrum Słuchu i Mowy w Kajetanach wymyśliłem w 1989 roku, kiedy byłem na szkoleniu w Paryżu.
Przez kilka lat powstawał coraz bardziej dojrzały kształt tego ośrodka, po tym jak odwiedzałem różne miejsca w Europie, Australii i USA. Dzisiaj w Centrum Słuchu i Mowy, we współpracy z czołowymi osobistościami świata nauki, podejmujemy dziesiątki przedsięwzięć naukowych i leczniczych, a naszymi pacjentami są obywatele wielu krajów. To oddaje najpełniej międzynarodowy charakter tego przedsięwzięcia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH