Według zaleceń WHO, w Polsce powinno być 120130 aparatów do napromieniania, a jest ich 70, z czego wiele bardzo już wyeksploatowanych

Rak jest drugim, po chorobach układu krążenia, zabójcą Polaków. Co czwarty zgon w naszym kraju jest spowodowany nowotworami. Ich wyleczalność przy tym jest na poziomie plasującym nasz kraj na jednym zostatnich miejsc w Europie. W opinii onkologów, te czarne wskaźniki można zmienić poprzez poprawę organizacji lecznictwa, edukację środowiska medycznego i społeczeństwa oraz dofinansowanie ośrodków onkologicznych.
- Prawdziwe żniwo zbiera ciągle rak piersi. Każdego roku zapada na niego 10 tys. Polek, z których połowa umiera. Winowajcą jest zbyt późna diagnoza. To jednak można zmienić. Rocznie dałoby się uratować połowę z tych kobiet, które teraz umierają wskutek nowotworu piersi - mówi doc. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii w Warszawie.

Gdy spóźni się terapia

- Co roku część kobiet, u których w porę wykryje się nowotwór, umiera, ponieważ nie w pełni wykorzystuje się dostępne metody leczenia - przyznaje doc. Tadeusz Pieńkowski. - Wiele pacjentek operuje się w szpitalach nieonkologicznych. Na dalsze leczenie - radioterapię, chemioterapię - powinny zgłosić się do poradni onkologicznej. Jeśli ze względu na kolejki termin zabiegu zostanie wyznaczony za trzy cztery miesiące, to pomimo zabiegu chirurgicznego rak zdąży dać przerzuty.
Owe kolejki to m.in. skutek braku aparatów do napromieniania. WHO zaleca, by jeden specjalistyczny aparat przypadał na około 300 tys. mieszkańców, co oznacza, że w Polsce powinno ich być 120130, a jest 70, z czego część znacznie wyeksploatowanych.
W efekcie okres oczekiwania na rozpoczęcie terapii sięga kilku miesięcy. Nie wszyscy chorzy mogą więc liczyć, że otrzymają pomoc na czas, zwłaszcza, że co drugi pacjent z rosnącej liczby chorych na nowotwory - jak oceniają onkolodzy - wymaga radioterapii stosowanej samodzielnie lub skojarzonej z innymi metodami leczenia: chirurgią lub chemioterapią. Kiedy sytuacja się zmieni? Trudno przewidzieć.
Na wybudowanie jednego bunkra, w którym musi być posadowiony aparat, trzeba wydać ok. 4mln zł, a na zakup aparatu minimum 10mln zł.

Nie tylko pieniądze

- Są raporty, które jednoznacznie wskazują, że finansowanie onkologii w Polsce jest na haniebnie niskim poziomie - podkreśla doc. Pieńkowski. - Kwoty przeliczane na jednego mieszkańca są najniższe w Europie, niższe niż w Czechach, w Słowenii. Takie nakłady są dalece niewystarczające, by zmniejszyć lukę cywilizacyjną pomiędzy krajami rozwiniętymi a Polską.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH