Rozmowa z Ewą Kopacz, minister zdrowia

- Burza wokół iwabradyny zmusiła Panią do rozpoczęcia pracy na stanowisku ministra zdrowia od remanentu w wykazach leków refundowanych. Spodziewała się Pani takiego mocnego "wejścia"?

- Raczej nie. Do sporządzenia tego swoistego bilansu otwarcia dotyczącego leków refundowanych zaprosiłam Najwyższą Izbę Kontroli. Między innymi dlatego, aby ktoś nie wpadł w przyszłości na "genialny" pomysł obarczania kogoś swoimi błędami... Już dawno apelowałam do ministra Zbigniewa Religi i wiceministra Bolesława Piechy, aby nie podpisywali tej listy, zanim nie zostaną wyjaśnione wszelkie wątpliwości. Stało się inaczej.
Sprawa iwabradyny to zresztą nie jedyne zaskoczenie u progu mojej pracy w ministerstwie, gdyż nie planowałam również tego, że nagle spadną na mnie sprawy związane z czasem pracy i tak radykalna postawa w tym względzie nawet nie samych lekarzy, co działaczy związkowych. Nie przypominam bowiem sobie ich aktywności w ciągu ostatnich dwóch lat, kiedy będąc w opozycji wielokrotnie pytałam rządzących o dyrektywę unijną dotyczącą czasu pracy oraz o to, jak zamierzają rozwiązać ten problem.

- Z tym problemem dyrektorzy szpitali zmierzą się już z początkiem 2008 r., od kiedy zaczną obowiązywać w Polsce przepisy unijne, zgodnie z którymi lekarze będą mogli pracować powyżej 48 godzin tylko wtedy, gdy się na to zgodzą.

- To prawda. Jednak zarówno przedstawiciele związków, jak i korporacji zawodowych od co najmniej dwóch lat musieli zdawać sobie sprawę z tego, że taka dyrektywa w końcu będzie obowiązywać.
Ale jakoś wtedy te organizacje nie zgłaszały żadnych propozycji dotyczących regulacji prawnych w tym zakresie.
Dopiero kilka dni po zaprzysiężeniu nowego rządu wszyscy nagle żądają bardzo konkretnych rozwiązań. To dla mnie kolejna niemiła niespodzianka.
Oczywiście, trzeba będzie się z tym zmierzyć i znaleźć jakieś wyjście.
Wbrew pozorom, ta dyrektywa unijna nie mówi o czasie pracy, a jej głównym mottem jest czas odpoczynku - owe 11 godzin po 12 godzinach pracy. Obecna ustawa obowiązująca u nas w tej materii jest zbyt sztywna, bo np. przy jej tworzeniu nie wykorzystano punktu 10. dyrektywy. Mówi on o możliwości jej stosowania z uwzględnieniem sytuacji na wewnętrznym rynku pracy danego kraju.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH