Iwona Bączek | 24-01-2013 15:12

Nadal mamy problem

Jeszcze w początkach XX wieku rak szyjki macicy był głównym zabójcą kobiet. Obecnie przestały one umierać z tego powodu - dotyczy to na razie krajów rozwiniętych, bo np. w Ameryce Łacińskiej umieralność nadal jest bardzo wysoka. W Polsce, mimo możliwości prostego i taniego kontrolowania choroby, wciąż wiele jest do zrobienia - mówi prof. Witold Zatoński z Zakładu Profilaktyki i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Podczas warsztatów dla dziennikarzy "Rak szyjki macicy - nowe wyzwania" (Warszawa, 14 grudnia 2012 r.) prof. Zatoński przypomniał, że historia kontrolowania raka szyjki macicy wiąże się z latami 1928-1948 (początek badań cytologicznych), 1950-60 (organizacja badań przesiewowych z zastosowaniem badania cytologicznego w Skandynawii), 1980-1990 (etiologia HPV - wirusa brodawczaka ludzkiego - i jego rola w powstawaniu nowotworów - Nagroda Nobla dla prof. Haralda zur Hausena w 2008 r.) oraz rokiem 2006 (szczepienia ochronne przeciwko HPV).

Liczba zachorowań spada, ale...

- W Finlandii cytologia była popularna już w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Udało się też przekonać kobiety, żeby regularnie wykonywały to badanie. W latach 1963-2010 liczba zgonów na raka szyjki macicy zmniejszyła się tam aż ponad 6-krotnie - z 6,2 do zaledwie 1 na 100 tys. Obecnie umieralność w tym kraju z powodu raka szyjki macicy jest natomiast bliska zeru. W Polsce szczyt zachorowań nastąpił w 1970 r. Co ciekawe, po 1990 r. liczba zgonów zaczęła spadać niemal trzykrotnie szybciej niż wcześniej (około 400 zgonów rocznie mniej), z czego wypada tylko wyciągnąć wniosek, że demokracja bardziej służy zdrowiu - zaznaczył prof. Zatoński.

Specjalista podkreślił, że największy spadek zachorowań zaobserwowano w najmłodszej grupie wiekowej (20-44 lata). W 1990 r. współczynnik umieralności na 100 tys. populacji wynosił tu 5,2 (440 zgonów), w 2000 r. 3,2 (254 zgony) i w 2010 r. 2,0 (145 zgonów). Jednocześnie najwyższa umieralność utrzymuje się wśród kobiet w wieku 45-64 lat. O ile w 1990 r. wynosiła ponad 21 zgonów na 100 tys., to w 2010 r. zmniejszyła się jedynie do 15,9. Wciąż umiera co roku około 900 Polek w tym wieku.

Obecnie w całej Polsce na raka szyjki macicy choruje blisko 11 tys. pacjentek, przy czym nie występuje wielkie zróżnicowanie pomiędzy województwami w tym zakresie.

Prof. Witold Zatoński przypomniał, że co czwarta Polka nigdy w życiu nie miała wykonanej cytologii.

W jego ocenie, jeśli wspomniane kobiety zdecydują się na nią w ciągu najbliższych trzech lat, liczba zgonów z powodu raka szyjki macicy spadnie w Polsce o połowę. Specjalista jest zdania, że największą uwagę należy obecnie poświęcić tej właśnie grupie, która - wspólnie z grupą kobiet, które wykonywały ostatnią cytologię wcześniej niż pięć lat temu - stanowi populację wysokiego ryzyka (pochodzi z niej 50% pacjentek umierających z powodu raka szyjki macicy).

Cytologia - jak często?

- Finowie, którzy uzyskali w walce z tą chorobą tak dobre wyniki, że stali się przykładem dla całego świata, uznali, iż kobieta powinna wykonywać badanie cytologiczne począwszy od 30-35. roku życia co około pięć lat, co daje siedem lub niewiele więcej cytologii. Dla odmiany: przeciętna Niemka robi w życiu około 50 badań cytologicznych. Czy ta liczba przekłada się na efekty lepsze od fińskich?

Nie - mówił prof. Zatoński.

Zwrócił także uwagę, że ostatnie rekomendacje amerykańskie nie zalecają cytologii przed 20. rokiem życia.

Zgodnie z nimi, badanie w wieku 21-29 lat powinno być natomiast wykonywane co trzy lata, a w wieku 30-65 lat - co pięć lat.

- Niektóre Polki nie wykonują cytologii w ogóle, tymczasem inne (z badań wynika, że 23%) robią to badanie co roku. Nie ma takiej potrzeby.

Ponadto może to prowadzić do nadmiernego stresu związanego z oczekiwaniem na wyniki, pokrwawiania oraz infekcji dróg rodnych, a także zagrożenia przyszłych ciąż - przekonywał prof. Zatoński.

Prof. Włodzimierz Olszewski z Zakładu Patologii Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie przypomniał, iż celem cytologii jest wykrycie stanów przedrakowych i raka szyjki macicy, którego - jeśli jest w stadium bezobjawowym - można wyleczyć. Konieczna jest jednak wysoka zgłaszalność na badania kobiet, głównie po 35. roku życia (u młodszych pacjentek ten nowotwór występuje zdecydowanie rzadziej).

- Mamy w Polsce 140 cytomorfologów, kolejni się szkolą. Wystarczy nam 400. Ale bez pacjentek przychodzących na badanie niewiele to pomoże - dodał ekspert.

- Uważa się, że do powstania raka szyjki macicy niezbędna jest infekcja wirusem HPV o wysokiej onkogenności.

Czy warto zatem myśleć o szczepieniu?

Tak, ale jedynie w przypadku pacjentek przed rozpoczęciem życia seksualnego, u których wirus HPV nie występuje. Później nie ma już po co tego robić. Odpowiedź na pytanie o skuteczność szczepień przyniosą nam dopiero następne lata. Wypada tylko czekać - wyjaśnił prof. Olszewski.

Specjalista przypomniał również proponowane zasady skryningu raka szyjki macicy pomiędzy 20. a 30. rokiem życia, gdzie zalecane jest badanie cytologiczne oraz ocena HPV.

- Jeśli cytologia jest dodatnia i HPV także, badanie należy wykonywać co roku, podobnie w przypadku ujemnej cytologii i dodatniego HPV.

Jeżeli cytologia i HPV są ujemne - wystarczy badanie raz na pięć lat - podkreślił prof. Włodzimierz Olszewski.