Wciąż brakuje systemu monitorowania zdarzeń medycznych

Dlaczego nadal nie mamy elektronicznego systemu rejestru usług medycznych? - było to jedno z licznych pytań, na które starali się odpowiedzieć uczestnicy Forum "Rynku Zdrowia" (relacja na str. 40).
- Przykład sześciu lat działania elektronicznego systemu START w Śląskim Oddziale NFZ dowodzi wielu korzyści, m.in. uproszczenia procedur rejestracji pacjentów, oszczędności finansowych i czasu pracy personelu, znacznego uszczelnienia systemu świadczeń zdrowotnych - przekonywał Janusz Jasłowski z Centrum Kompetencyjnego Zdrowie ComputerLandu, firmy wdrażającej system, jak również Marek Piekarski, dyrektor śląskiego NFZ.
System jest rozwijany i wkrótce informacje o pobranych świadczeniach oraz ich kosztach będą dostępne - z wykorzystaniem Internetu - dla pacjentów w ich domowych komputerach.
Według Krzysztofa Groyeckiego z ComputerLandu, nie ma centralnego RUM, ponieważ ujawnianiem danych nie są zainteresowane lobby lekarskie i aptekarskie.
Zygmunt Kamiński (na zdjęciu), dyrektor naczelny Kamsoftu stwierdził, że obecnie już wszystkie oddziały NFZ zbierają informacje dotyczące ich rynku i łatwo byłoby je sprząc w system centralny. Istotą sprawy jest to, że służą one do wykrywania "incydentalnych naruszeń przepisów", nie zaś do optymalizacji stanu zdrowotnego pacjentów.
Obecny system informacyjny skupia się na rozliczeniach świadczeń, natomiast ideą RUM ma być to, aby dostarczał także dane o "zdarzeniach medycznych".
- Niestety, w ochronie zdrowia nie docenia się wartości takich informacji - uważa prof. Jacek Ruszkowski, dyrektor Centrum Zdrowia Publicznego przy WSZiP im. Koźmińskiego w Warszawie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH