Musimy sobie zaufać

Ustawa refundacyjna daje Ministerstwu Zdrowia narzędzia do uzyskiwania kompromisu w zakresie refundacji leków. Ale w praktyce dotychczas nie są one w pełni wykorzystywane - ocenia Erik Meinhardt, prezes MSD w Polsce.

Rynek Zdrowia: - Jak ocenia pan wpływ ustawy refundacyjnej na rynek farmaceutyczny w Polsce?

 

Erik Meinhardt: - Intencja przyświecająca stworzeniu ustawy refundacyjnej była bardzo dobra. Wyglądało na to, że resort zdrowia stawia na transparentny, uporządkowany proces - od przygotowania dossier produktu leczniczego, poprzez rekomendacje AOTM, aż po negocjacje z Komisją Ekonomiczną i ustalenie instrumentów dzielenia ryzyka. Nie we wszystkich krajach europejskich występują tego typu rozwiązania.

Jednak sposób wdrożenia całego projektu pozostawia wiele do życzenia.

Widoczne są niedociągnięcia w zakresie komunikacji pomiędzy przemysłem farmaceutycznym i resortem zdrowia. Prawdopodobnie niedoskonałości funkcjonowania ustawy wynikają z pośpiechu przy jej wdrażaniu. Dla przykładu - obecnie w Wielkiej Brytanii trwają prace nad nowelizacją ustawy refundacyjnej.

Cały proces został rozłożony na trzy lata i jest konsultowany ze wszystkimi stronami. To daje podstawę, by spokojnie wdrożyć zmiany.

Podobne podejście przyjęto w Szwajcarii.

W efekcie, o ile polski system refundacyjny wygląda fantastycznie na papierze, w praktyce napotykamy ciągle na bariery. To nie są przeszkody nie do przejścia. Nie wszystkie mechanizmy działają jednak tak, jak powinny.

- Co obecnie stanowi największą przeszkodę w prowadzeniu biznesu?

- Najważniejsza kwestia to deficyt zaufania we wzajemnych relacjach pomiędzy firmami i płatnikiem.

Musimy sobie zaufać, żeby rozmawiać o znalezieniu najlepszych możliwych rozwiązań dla obu stron i przede wszystkim dla pacjentó w.

Obecnie często wygląda to tak: starannie przygotowujemy dokumentację do wniosku o objęcie leku refundacją, proponujemy instrumenty podziału ryzyka, dochodzimy do finału negocjacji i osiągamy porozumienie z Komisją Ekonomiczną.

Po zakończeniu tego długotrwałego procesu, do którego obie strony starannie się przygotowują, nagle następuje zwrot akcji. Ministerstwo Zdrowia stawia nas pod ścianą, zmuszając do wykonania w ciągu kilku godzin gwałtownych zmian, które będą odpowiedzią na oczekiwania resortu i które różnią się od uzgodnionych wcześniej warunków.

Nie spędzamy też wystarczająco dużo czasu nad sposobami implementacji wynegocjowanych rozwiązań w praktyce klinicznej i środowisku szpitalnym. Nie udaje się przez to zmaksymalizować korzyści płynących dla pacjentów z uzgodnionych instrumentów dzielenia ryzyka.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH