W trakcie zwiedzania Krakowa pewien Anglik złamał nogę. Trafił do miejscowego szpitala i był zachwycony polską, publiczną służbą zdrowia. Bynajmniej nie dlatego, że uszedł z życiem...

Kevin Aiston: - W Krakowie? A kto to był?

- Znajomy znajomych.
- To pewnie nie znam... Ale wcale się nie dziwię jego opinii.

- Ponieważ...?
- Też jestem zadowolony z polskiej służby zdrowia.

- Miał Pan z nią do czynienia osobiście?
- W ubiegłym roku rozbiłem się na motorze. Miałem uszkodzoną czaszkę, otwarte złamanie nogi. Ale świetnie mi ją złożyli w polskim szpitalu. Tańczę i biegam.

- To był wyjątek od reguły?
- Wcale nie. W Polsce wycinano mi też woreczek robaczkowy, moja córka urodziła się w publicznym szpitalu w Wołominie, a żona miała tam superowe warunki porodu. Zapewnił je doktor Ryszard Stańczak, osobiście też odebrał poród. Mówi się o tym szpitalu, że można tam rodzić po ludzku. A on zapewnia rodzenie po królewsku, daję słowo. I gdybyśmy byli wtedy akurat w Anglii, to i tak bym przyjechał z żoną do ginekologa Stańczaka, aby się nią opiekował.

- Co Pan podziwia?
- Fachowość, kunszt, osobiste podejście do pacjenta. Żona się bardzo bała porodu, ale doktor ją rozbroił - nim jeszcze urodziła córkę. Piętnaście minut i po krzyku. Nie ma obawy przy nim. Zero komplikacji.

- W szpitalu w Wołominie obsłużono tak ekstra Pana i żonę, bo już był Pan osobą medialną?
- To nie ma znaczenia. Każdy pacjentka jest tam podobnie traktowana. Wiedzieliśmy o tym od znajomych i sąsiadów.

- Nie szokują Pana krzywe krzesła w poczekalniach polskich szpitali, ich siermiężność i kolejki?
- Nie, taka jest też Europa. Różna. Nie mam powodu narzekać na polską służbę zdrowia. Zresztą zmiany, choć powolne, ale są, widzę to z perspektywy kilkunastu lat. Teraz jest Francja-elegancja. Na przykład najlepszy dentysta też mieszka w Polsce, konkretnie w Radzyminie, to doktor Jacek Kowalski. Nawet mój ojciec przyjeżdża do Polski leczyć zęby, gdy mu powiedziałem, jak tutaj jest.

- Taniej?
- Też, ale liczy się fachowość dentysty - Polaka.

- Czyli nie możemy mówić o różnych warunkach w polskich szpitalach i w Anglii?
- Nie, ale dlatego, że ja nie byłem w angielskim szpitalu.

- Nigdy?
- No nie. Rozbijać się zacząłem w Polsce.

- Szaleje Pan na motorze, czy furmanki wyjeżdżają?

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH