- Moja terapeutka obudziła we mnie człowieka, dała mi drugie życie - zwierza się Rynkowi Zdrowia trzeźwy od 12 lat alkoholik Mariusz B.

Jeżeli chodzi o picie, wychowałem się na Powiślu. Zaczynałem popijać w podstawówce. Dom rodzinny na to wpływu nie miał. Tu stawiano na wartości. Dziadek był w armii Andersa.
Mama mdlała na widok przewracającego się syna. Dom był dostatni, mieszkanie w renomowanej kamienicy. - A ja miałem dwie jaźnie. Potrafiłem być git człowiekiem na Powiślu i hipisowałem na Starym Mieście, a jednocześnie należałem do ZMS-u, bo chciałem prowadzić dyskotekę w Pałacu Kultury - wyznaje Rynkowi Zdrowia Mariusz B.
Godziłem to, bo potrafiłem lawirować.
Zresztą, gdybym nie kombinował, byłbym nieudacznikiem. I nie korzystałbym z życia.
W efekcie, jako bardzo młody człowiek, umierałem. Wysiadało serce, stawy. Regularnie trafiałem do szpitala i wracałem do dawnego życia. Czułem, że mam problem, ale wiedziałem, że jak będę pił, to będę gość, będę robił rzeczy, na które nie byłoby mnie stać na trzeźwo. Po alkoholu puszczały hamulce. Nie miałem oporów.

Spirytus w wojsku

Siedmiokrotnie zmieniałem szkołę średnią, bo piłem. W jednej z nich pobiłem dyrektora, który poczuł ode mnie alkohol. Wyrzucono mnie z wilczym biletem. Poszedłem do liceum dla pracujących, gdzie piłem i opłacałem woźną, by milczała, gdy znajdzie puste butelki. A szkoła podziwiała. Szpanowało się przed kolegami...
Poszedłem do wojska. Tam piło się czysty spirytus. Uciekłem. Kiedy ujawniłem się, pobiłem kaprala, pociąłem się i trafiłem do szpitala psychiatrycznego.
Wróciłem na Powiśle. Mój prestiż wzrósł jeszcze bardziej. - On to wszystko potrafi, nawet wymigać się od wojska - mówiono z podziwem. A moja opinia o sobie też była coraz lepsza.
Wszyscy podziwiali moją przedsiębiorczość, kiedy handlowałem biletami na Jazz Jamboree. Notabene, dostawałem je jako pracownik dyskoteki w PKiN za darmo. Ruszałem wówczas na rajd po warszawskich knajpach. Zaczynaliśmy w tych renomowanych, kończyliśmy w klasycznych mordowniach.

W końcu mnie zamknęli

W barze Radar po pijanemu pobiłem dzielnicowego. Miałem sprawę "z bomby".
Kilka wyroków w zawieszeniu miałem, głównie za bójki. W końcu na Wybrzeżu mnie zamknęli. Dostałem sześć lat.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH