Rozmowa z prof. Zbigniewem Religą, ministrem zdrowia

- Czy są słowa, które wypowiedział Pan publicznie w 2006 roku, a których Pan teraz żałuje?

- Myślę, że nie padły z mojej strony żadne istotne sformułowania, których teraz bym żałował lub zamierzał odwoływać.

- W jednym z wywiadów - zdaniem wielu lekarzy - niezbyt elegancko wskazał Pan na osoby w środowisku medycznym, powiedzmy... mniej ważne, mogące bez szkody dla polskich pacjentów emigrować. Na forach internetowych rozpętała się burza. Lekarze uznali, że minister zdrowia podzielił ich na "równych i równiejszych".

- Zostałem opacznie zrozumiany! Mówimy o sytuacji, w której zabrakło odpowiedzialności dziennikarza za słowo. Niestety, ku mojemu niemiłemu zaskoczeniu, zauważyłem, że dziennikarz przeprowadzający ze mną wywiad, dotyczący m.in. sytuacji anestezjologów, nie zadbał o przekazanie Czytelnikom moich rzeczywistych intencji. Dlatego też proszę pana, aby dokładnie napisał to, co mam na myśli, aby ktoś znowu na mnie się nie obraził...
Otóż powiedziałem we wspomnianym wywiadzie, że anestezjologów, z kilku powodów, jest w Polsce zbyt mało. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt - i tu właśnie padło to ważne stwierdzenie - że część osób uważa, iż anestezjolodzy pełnią służebną rolę wobec chirurgów. Powtarzam - użyłem sformułowania: "część osób uważa...", a nie - "ja uważam". Zawsze bowiem traktowałem anestezjologów jako nieodłącznych i równoprawnych członków zespołu. Może pan o to śmiało zapytać wszystkich ludzi, którzy ze mną pracowali.
Nie zaprzeczę jednak oczywistej prawdzie, że niektórzy twierdzą, jakoby anestezjolodzy pełnili rolę służebną wobec chirurgów. Tyle że ja się z takim stanowiskiem absolutnie nie zgadzam!

- "Pieprzę to. Jeśli chcecie, rozliczajcie mnie". To z kolei Pana słowa opublikowane w "Dzienniku". Puściły Panu wtedy nerwy przy okazji afery z corhydronem. A polityk nerwy raczej powinien trzymać na wodzy.

- Tego sformułowania również nie żałuję. Gdybyśmy uznali, że słowo "pieprzę" jest niecenzuralne, musielibyśmy pozamykać większość gazet. W wielu mediach padają określenia o wiele bardziej dosadne. Zgadzam się, że nerwy na wodzy politycy muszą trzymać. Nie wycofuję się natomiast z sensu mojej wypowiedzi dla "Dziennika".

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH