Rozmowa z dr hab. med. Małgorzatą Bulandą, prezesem zarządu Polskiego Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych

- Wiadomo, że zakażenia szpitalne to problem niebagatelny dla współczesnej służby zdrowia. A jakie - według wiedzy PTZS - są dane statystyczne w tym względzie dotyczące Polski?

- Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest prosta. Mimo że od 1983 r.
istniało Zarządzenie Ministra Zdrowia, zobowiązujące do rejestracji i zgłaszania przypadków zakażeń szpitalnych, dopiero z inicjatywy PTZS powstał pierwszy polski program rejestracji zakażeń szpitalnych, wprowadzony w polskich szpitalach w 1997 roku. Był to program oparty na tzw. metodzie biernej.
Po rozesłaniu informacji do szpitali o możliwości uczestniczenia w tym programie, ponad 100 szpitali, anonimowo i zupełnie dobrowolnie, przystąpiło do tego programu oraz zaczęło przysyłać do nas dane dotyczące wszystkich hospitalizowanych w swoich szpitalach pacjentów, w tym także tych, u których wystąpiło zakażenie szpitalne. A my, tzn. eksperci, w ramach współpracy z PTZS, na podstawie tych danych przeprowadziliśmy analizę epidemiologiczną, w wyniku której mogliśmy wyciągnąć wnioski co do ówczesnej częstości występowania (zapadalności) na zakażenie szpitalne.
Oczywiście, była to metoda bardzo niedoskonała, oparta na badaniach retrospektywnych, oceniająca jedynie skalę problemu, ale jedyna wtedy dostępna, bo nie wymagająca zaangażowania zespołu profesjonalistów (których nie było), a jedynie dość automatycznego wypełniania kart zakażeń oraz wprowadzania danych z kart do programu komputerowego.
Wyniki badań pokazały, że w szpitalach średnia zakażeń wynosi ok. 3%. Ponieważ metoda rejestracji biernej jest mało czuła (możliwość rejestracji przypadków zakażeń do 30%) można było przyjąć, że w tym okresie zapadalność na zakażenia szpitalne w polskich szpitalach sięgała około 9%. Były to jedynie wyniki wstępne, lecz cieszyliśmy się, że w ogóle zostały podjęte jakieś próby rozpoznania sytuacji.

- Wszystko działo się jednak siedem lat temu i od tamtego czasu zapewne sytuacja się zmieniła.

- Oczywiście. Przede wszystkim zmienił się poziom wykształcenia ludzi zajmujących się omawianym problemem.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH