Miejskie przychodnie mają 20 mln długu. Gmina stara się je sprywatyzować. Za późno i na razie bezskutecznie.

Zakład Lecznictwa Ambulatoryjnego w Katowicach, zarządzający w imieniu miasta przychodniami, ma 20 milionów zł długu. To już ostatni dzwonek przypominający o konieczności prywatyzacji usług w tych placówkach.
Pomysł natrafił jednak na protest personelu. W drodze prywatyzacji pracowniczej będzie restrukturyzowanych jak na razie pięć przychodni, a 10 następnych miasto chce sprzedać firmom medycznym.

Jak do jeża

W zgodnej opinii wszystkich zainteresowanych, prywatyzacja jest spóźniona.
- U nas rozmawiano zbyt długo. Do tematu podchodzono jak do jeża - uważa rzecznik Urzędu Miasta w Katowicach, Waldemar Bojarun. - Wolimy, żeby pracownicy zatrudnieni w przychodniach, wzięli sprawy w swoje ręce.
W projekcie zmian miasto rezerwuje sobie prawo do zatrzymania dwóch największych przychodni - obie są w centrum.
- Grozi nam załamanie finansów. Mamy poblokowane wszystkie konta. 25 proc. wpływów zajmuje nam komornik - alarmuje dyrektor ZLA Czesława Kozdraś.
Spółki pracownicze mają płacić za dzierżawę aparatury i budynków. Dochody z czynszu miasto przeznaczyłoby na spłatę długu ZLA.
Nowi pracodawcy mają zapewnić zatrudnienie dotychczasowym pracownikom. Właściciele spółek i personel muszą też zgodzić się, że pieniądze z tytułu ustawy 203 miasto spłaci im w 12 -24 ratach.
Potencjalni nowi właściciele nie mają pewności, czy miasto spłaci wszystkie długi ciążące na ZLA.
- Nie mamy żadnych gwarancji ze strony miasta, że to nie na nowych właścicieli spadnie uregulowanie długu - twierdzi Leszek Lacheta, lekarz i szef Komitetowi Obrony Katowickich Przychodni.
Komitet grupuje lekarzy z 8 przychodni, którzy nie zgadzają się na zaproponowane im przez miasto warunki prywatyzacji pracowniczej.

Zawsze to na swoim

- Ryzykiem spłaty dużych pieniędzy próbuje się obciążyć właścicieli spółek. A ci odpowiadają własnym majątkiem. Nie chciałbym stracić domu za długi, których nie zrobiłem - obawia się Lacheta.
Pracownicy pięciu przychodni przystali na warunki miasta.
- Nie sądzimy, że po prywatyzacji znacząco wzrosną nasze pensje. W czasach zmian własnościowych w ochronie zdrowia najważniejsze jest dla nas zachowanie miejsc pracy - mówi Anna Cetkowska, lekarz, przyszły wiceprezes spółki pracowniczej w jaką przekształci się przychodnia na os. Witosa. - Włożyliśmy tu lata pracy. Warto spróbować samodzielnie poprowadzić tę placówkę. To lepsze, niż czekanie aż przejmie ją ktoś z zewnątrz.

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH