Lekarze wojskowi bardzo pilnie poszukiwani 1

Kiedyś decydentom wydawało się, że lekarze do wojska będą się pchali drzwiami i oknami. Te prognozy okazały się błędne i fatalne w skutkach.

W przyszłym roku akademickim (2010/11) Uniwersytet Medyczny w Łodzi ma powrócić do kształcenia lekarzy w mundurach. Za sześć lat być może część z 65 przyszłorocznych studentów wydziału lekarsko-wojskowego zacznie uzupełniać braki kadrowe polskiej armii. Na razie jednak ma ona poważny kłopot ze znalezieniem lekarzy, którzy zechcieliby pracować za granicą, niosąc pomoc żołnierzom naszych kontyngentów m.in. w Afganistanie.
Ogłoszenia w mediach o poszukiwaniu chętnych cywilnych lekarzy do wyjazdów na wojskowe misje pokojowe przechodzą bez większego echa. Jak poinformował portal rynekzdrowia.pl Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia, w naszych siłach zbrojnych pełni służbę 1100 lekarzy medycyny. Niby sporo, ale jeszcze cztery lata temu było ich 1900.
Przede wszystkim pracują w szpitalach wojskowych (SPZOZ) i jednostkach badawczo-rozwojowych (JBR) oraz w jednostkach wojskowych. Z tym że szpitale i przychodnie wojskowe pod jurysdykcją Ministerstwa Obrony Narodowej wojskowe są z nazwy. Realizują przede wszystkim kontrakty, jakie zawiera z nimi Narodowy Fundusz Zdrowia. Z kontraktów z NFZ uzyskiwane są środki na utrzymanie placówek, pokrycie kosztów osobowych i zakupy sprzętu.
Lekarze pełniący zawodową służbę wojskową w SPZOZ i JBR sami muszą zapracować na swoje i szpitala utrzymanie - tłumaczy Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia, pok azując niejako mizerię finansowania armijnej medycyny.

Plan się powiódł, etaty ścięte

W czasie pokoju praca lekarza cywilnego i wojskowego - patrząc na nią od strony medycznej - nie różni się niczym szczególnym. Jednak dla lekarza wojskowego wykonywanie zawodu to już nie tylko praca, ale i służba oraz związane z nią podleganie rozkazom. To także inne wymagania dotyczące dyspozycyjności, dyscypliny i gotowość do pracy w każdych warunkach, również wojennych.
- To jeden z powodów, dla którego nie ma wielu chętnych na lekarzy wojskowych - mówi Rynkowi Zdrowia dyrektor biura Wojskowej Izby Lekarskiej w Warszawie płk rez. Zbigniew Ułanowski.
Zdaniem Zbigniewa Ułanowskie-go, przyczyną dzisiejszych kłopotów kadrowych w medycynie wojskowej jest dziedzictwo przełomu ustrojowego. Kiedyś decydentom wydawało się, że lekarze do wojska będą się pchali drzwiami i oknami. Stąd przekonanie, że można ich kształcić bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Dlatego zapadła decyzja o likwidacji Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Te prognozy i założenia okazały się błędne i fatalne w skutkach dla wojska.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH