Lech Wędrychowicz, wicedyrektor śląskiego NFZ: - nikt mnie nie zmusi, żebym z góry ustalał, który lek jest ważniejszy w terapii nowotworów.

Czy Polska jest krajem nierównomiernego dostępu do onkologicznych programów lekowych? taki wniosek można wysnuć, analizując dane dotyczące zużycia nowoczesnych leków stosowanych w onkologii w poszczególnych województwach.
Zdanych, jakie uzyskaliśmy w hurtowni z jednej firm farmaceutycznych wynika np., że dostępność do leczenia trastuzumabem (stosowany w jednej z postaci raka piersi) i rituximabem (podawany w leczeniu chłoniaków) jest najmniejsza w woj. śląskim oraz świętokrzyskim i wynosi nieco ponad 30%.

Zabrakło na leczenie

- Nie mogę odnieść się do takich danych, my walczymy o każdego pacjenta. Faktem jest natomiast, że Śląski Oddział Narodowego Funduszu zdrowia wyjątkowo rygorystycznie podchodzi do kontraktowania świadczeń w ramach programów lekowych. Skutek był taki, że w ubiegłym roku zabrakło nam w niektórych programach pieniędzy na leczenie nowych pacjentów już w połowie roku i musieliśmy przekazywać ich do innych ośrodków - mówi dr Beata Utracka-Hutka, konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii, kierownik Kliniki Onkologii Klinicznej w Centrum Onkologii - instytut w Gliwicach.
Dyrektor ds. medycznych śląskiego oddziału Funduszu Lech Wędrychowicz uważa, że zaproponował szpitalom bardzo przejrzysty system kontraktowania procedur onkologicznych przewidzianych programami lekowymi. Tym, oraz rygorystycznym przestrzeganiem dyscypliny finansów, tłumaczy różnice w zużyciu pewnych leków między województwami: - Nikt mnie nie zmusi, żebym z góry ustalał, który lek jest ważniejszy w terapii nowotworów i sztywno określał, ile go mamy zużyć.
Na Śląsku NFz faktycznie przerzucił odpowiedzialność za finansowanie terapii na dyrektorów i ordynatorów ośrodków onkologicznych. To oni, po drobiazgowych konsultacjach, muszą wybrać pacjenta, który kwalifikuje się do terapii danym lekiem.
- Nie wiem jak jest w innych regionach kraju, może tam wystarczy, że gdzieś zgłosi się jakiś pacjent z kartką. U mnie tak nie jest. Jeśli w szpitalu skończą się przewidziane kontraktami pieniądze na programy, dyrektor szpitala może prosić o dodatkowe środki i dostanie je, ale... w następnym roku. Wiele razy się zastanowi, nim to zrobi - dodaje dyrektor Wędrychowicz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH