Są lekarze podstawowej opiek zdrowotnej, którzy - żeby nie pozostawić swoich pacjentów bez opieki - wypoczywają latem zaledwie kilka dni. Lekarz rodzinny nie może iść na urlop, jeśli nie znajdzie zastępstwa. A o to nie jest łatwo.

Włodzimierz Bołtruczuk prowadzący przychodnię POZ w Trzciannem, prezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie, tłumaczy, że wzięcie urlopu przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej wykonującego praktykę lekarza rodzinnego w terenie wiejskim to sprawa dość skomplikowana.

Normalny urlop? Udało się!

Lekarz POZ w praktyce jednoosobowej ma prawo raz do roku zgłosić płatnikowi urlop wypoczynkowy. Jako podmiot gospodarczy na rynku świadczeń zdrowotnych musi jednak wskazać (czytaj: znaleźć) placówkę lub lekarza, który - w zastępstwie - zapewni świadczenia jego pacjentom. Ma do wyboru dwa rozwiązania. Pierwsze to przekazanie pacjentów do przychodni, która jest najbliżej i oczywiście wyrazi na to zgodę. Drugie to zatrudnienie na czas urlopu innego lekarza.

W przypadku przychodni POZ, w której pracuje więcej lekarzy, wzięcie urlopu przez jednego z nich nie jest tak kłopotliwe. Gdy jeden wypoczywa, inni przejmują jego obowiązki. Doktor Bołtruczuk pracuje sam w ramach indywidualnej praktyki lekarza rodzinnego: - Zwykle jest tak, że kiedy idę na urlop, mój kolega w pobliżu pracuje za mnie, a gdy on wypoczywa, ja pracuję za niego. Jeśli natomiast trzeba zatrudnić innego lekarza, wymaga to zmniejszenia mojego wynagrodzenia. Ale cóż zrobić, na urlop kiedyś iść trzeba.

Stara się co roku planować - jak mówi - normalny, czyli 2-tygodniowy urlop. - Muszę mieć te dwa tygodnie, by zregenerować siły - wyjaśnia coś, co pozornie wydaje się oczywiste, ale w praktyce jest dość trudne w realizacji. Mówi z satysfakcją: - Udało się. W zeszłym roku znalazłem zastępstwo, w tym roku zatrudniłem lekarza.

Daleko do doktora

Jak tłumaczy Anna Osowska, właściciel NZOZ "Nasza Przychodnia" w Sępopolu, prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie, pacjenci po latach są tak związani ze swoim lekarzem rodzinnym czy nawet samym miejscem, gdzie uzyskują świadczenia, że najlepiej dla nich, gdy "ich" doktor zapewni na czas urlopu zastępstwo nawet w okrojonym czasie, ale w tej placówce, którą znają.

Poza tym praktyka pokazuje, że pacjentom z terenów wiejskich bardzo trudno dojechać do lekarza w innej miejscowości, nawet gdy wskazana na zastępstwo przychodnia jest oddalona do kilkunastu kilometrów. To skutek likwidacji wielu połączeń komunikacji autobusowej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH