Lekarska racja bytu: wypełnianie kwitów...

Biurokracja wcześniej czy później dopadnie każdego: płatnika weryfikującego i opracowującego sprawozdania, lekarza wypełniającego formularze, także pacjenta

Kiedy w grudniu ubiegłego roku po rozmowach minister zdrowia Ewy Kopacz z Porozumieniem Zielonogórskim zapowiedziano poważną dyskusję o kształcie i zadaniach podstawowej opieki zdrowotnej, myślano głównie o odbiurokratyzowaniu POZ.

Negocjacje z protestującymi lekarzami rodzinnymi doprowadziły nie tylko do podpisania przez nich kontraktów na 2011 r. Uzyskali również obietnicę zmiany przepisów stosowanych przez NFZ w zakresie sprawozdawczości.

- Moglibyśmy godzinami rozmawiać o biurokratycznych przepisach, które zamiast upraszczać procedury, komplikują funkcjonowanie ochrony zdrowia - mówił portalowi rynekzdrowia.pl Zbigniew Miklas, wiceprezes Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego, który pod koniec 2010 roku pertraktował z resortem zdrowia m.in. na temat ograniczenia i uproszczenia sprawozdawczości w placówkach POZ.

Lekarze uzgodnili z ministerstwem, że nowe przepisy określą zakres sprawozdawczości i świadczeń w POZ.

Na początku tego roku minister zdrowia powołała zespół ds. opracowania zmian systemu organizacji podstawowej opieki zdrowotnej, który przez kilka miesięcy pracował nad głównymi kierunkami strategii działalności placówek POZ.

W krainie absurdu

Biurokracja i nadmierna sprawozdawczość - zmora lekarzy rodzinnych - skryły się jednak w gąszczu rozwiązań prawnych, finansowych i systemowych zaproponowanych przez zespół.

Chwilowo. Biurokracja wcześniej czy później dopadnie każdego: płatnika weryfikującego i opracowującego sprawozdania, lekarza wypełniającego formularze, także pacjenta. Trudno dociec, co uzasadnia wypełnianie, archiwizowanie, a następnie sprawdzanie przez lekarza POZ - wymuszonych groźbą nieprzyjęcia - formularzy.

Doc. Adam Windak, wiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, utrzymuje, że biurokracja i sprawozdawczość powinny służyć czemuś sensownemu.

Jednak w przypadku bezwarunkowego podpisywania przez pacjentów zgód na badania, a czytał na ten temat kilka opracowań, doc. Windak żadnego celu doszukać się nie mógł.

- To absurd, jeden z wielu wytworzonych przez biurokrację. Należy przecież domniemywać, że jeśli ktoś przychodzi do lekarza, to z zamiarem skorzystania ze świadczenia medycznego - powiedział Rynkowi Zdrowia.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH