Leczymy najtaniej na świecie

Kardiologia potrzebuje nowoczesnych rozwiązań telemedycznych, skoordynowanej opieki, która będzie uwzględniać nie tylko hospitalizację, ale także minimum roczną opiekę poszpitalną - postulowali eksperci podczas sesji "Zręby nowoczesnej i kosztowo efektywnej opieki nad chorym ze schorzeniem sercowo-naczyniowym i osobą w wieku podeszłym" na Kongresie Wyzwań Zdrowotnych.

Prof. Lech Poloński z III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu podkreślił, że od 50. roku życia krzywe zapadalności na zawał serca idą ostro w górę.

Liczba zawałów rośnie z wiekiem

Dlatego jeżeli będziemy mieli coraz starsze społeczeństwo, to oczywiste jest, że będziemy mieć coraz więcej zawałów. - W wieku 40-50 lat na zawał serca zapada 25 kobiet na 100 tys. mieszkańców, w wieku powyżej 80-85 lat liczba ta dochodzi do 130. Ta sama zależność dotyczy mężczyzn - zaznaczył prof. Poloński.

Dodał, że na szczęście Polska może się pochwalić doskonałą opieką wewnątrzszpitalną nad chorymi w okresie zawałów.

- Mieścimy się w grupie 3-4 państw, w których śmiertelność wewnątrzszpitalna w zawale serca jest jedną z najniższych w Europie (8-9%.). Gorszą śmiertelność mają Węgrzy, Czechy, Finowie, a porównywalną z nami bogate Niemcy. Niestety, sytuacja bardzo źle wygląda w odniesieniu do mężczyzn w wieku produkcyjnym, czyli poniżej 65. roku życia. W tej grupie mamy śmiertelność na poziomie 38,2%. Jest to jeden z wyższych wyników w Europie. Gorsi od nas są tylko Węgrzy - 56%. Widać wyraźnie, że w tej młodszej, aktywnej populacji mamy bardzo dużo do zrobienia. Dlatego niezbędna jest dobrze prowadzona profilaktyka pierwotna - wyjaśnił prof. Poloński.

Ekspert podkreślił też, że efekty leczenia inwazyjnego zawałów serca są niepodważalne. Wśród osób leczonych inwazyjnie po roku umiera 12,3%, a wśród chorych, którzy byli leczeni zachowawczo - trzy razy więcej. Wyjaśnił również, że koszty leczenia chorych z zawałem serca w skali kraju w ciągu pierwszego roku wynoszą 1,3 mld zł, a w ciągu trzech lat - 1,5 mld zł. Widać więc wyraźnie, że znaczne koszty ponosimy jedynie w pierwszym roku.

Prof. Paweł Buszman, prezes American Heart of Poland S.A., zwrócił z kolei uwagę na fakt, iż mimo znacznych kosztów, które ponosimy, ratując chorych po zawale serca, wciąż w Polsce wyceny tych procedur są najniższe na świecie.

- W badaniach europejskich porównano, jakie koszty ponoszą różne kraje, wykonując procedury interwencyjnego leczenia pacjentów z zawałem serca. Wynika z nich wyraźnie, że koszty leczenia zawałów i hospitalizacji z tym związanych są w Polsce wyceniane najniżej. Dla przykładu w Wielkiej Brytanii za taką usługę trzeba zapłacić siedem razy więcej niż w Polsce, w Irlandii dziesięć razy więcej, a w Niemczech ok. trzy razy więcej - zaznaczył prof. Buszman.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH