Medyczny rynek pracy wymaga monitorowania, a nie doraźnych analiz. Czy temu wyzwaniu sprostają nowe przepisy o zatrudnieniu i wynagradzaniu lekarzy?

W kraju odczuwalnie zaczyna brakować specjalistów w wielu dziedzinach medycyny.
Dlaczego? Pewnie po trosze słuszną diagnozę daje powtarzany w lekarskim środowisku żart: Przychodzi baba do lekarza, a lekarz w Londynie.
Sprawa jest jednak zbyt poważna, aby zbyć ją dowcipem.
Aby załatać kadrowe luki w specjalistycznej medycynie, potrzebny jest sprawny system kształcenia podyplomowego lekarzy.
W Polsce ten system, podobnie jak w innych krajach europejskich, opiera się na rezydenturach finansowanych przez państwo.
Specjalizacyjne kształcenie odbywane w oparciu o inne formy zatrudnienia jest prawie niemożliwe. Dyrekcje szpitali nie mają pieniędzy na zatrudnianie młodych lekarzy bez specjalizacji i raczej niechętnie widzą ich u siebie. - Prawie żaden dyrektor nie zdecyduje się na fundowanie etatu lekarzowi, który ponad połowę czasu spędza na kursach, zamiast pracować w szpitalu - potwierdza powszechnie znany powód Jerzy Friediger, przewodniczący Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.

Okrojone cele

W tym roku rezydentur jest wyjątkowo mało. Ich liczba stopniowo wzrastała z roku na rok, ale w 2007, po raz pierwszy od kilku lat, będzie mniejsza.
Zamiast optymistycznie zapowiadanych przez Ministerstwo Zdrowia około 2000 rezydentur, w całym kraju przyznano ich jak na razie 800. Następnych kilkaset przybędzie podczas drugiej tury naboru, ale to i tak za mało. - Pieniądze na finansowanie rezydentur dostajemy z budżetu jako środki celowe. Okrojono nam je do kwoty pozwalającej na uruchomienie w sumie 1200 miejsc szkoleniowych - mówi Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. Zapewnia, że ministrowie tak sprawy nie zostawią: - Będą przesunięcia, już w ramach naszych środków, więc ostatecznie rezydentur będzie i tak więcej, ale niestety nie tyle, ile wcześniej zapowiadaliśmy.
Co roku uczelnie medyczne opuszcza około 2 tysięcy lekarzy. Dla części z nich rezydentur w tym roku zabraknie. - Taka sytuacja spowoduje masową emigrację młodzieży lekarskiej za granicę i to nie w celach zarobkowych, ale po to, by uzyskać upragnioną specjalizację - wieszczy Andrzej Włodarczyk, przewodniczący warszawskiej Izby Lekarskiej w otwartym liście do ministra zdrowia, w którym prosi go "o użycie wszelkich możliwych argumentów w rozmowie z premierem rządu RP i parlamentarzystami, aby zostały przyznane dodatkowe środki na zwiększenie liczby rezydentur".

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH