Jednoślad to dzisiaj idealny sposób na ominięcie korków ulicznych. Jadąc z Pruszkowa skuterem, dr Krzysztof Sankiewicz dociera do centrum Warszawy w 20 minut.

Oglądam z każdej strony ciężki i potężny motocykl BMW R1200ST. - Wygląda jak smok - nazywa rzecz po imieniu dr Krzysztof Sankiewicz, prezentując swój jednoślad. - Motor ma nietypową lampę z przodu, na którą niektórzy mówią "kapliczka". Ten model BMW nie jest już produkowany. Kiedy schodził z taśmy produkcyjnej, nie wzbudzał zachwytu, a teraz jest bardzo poszukiwany na rynku.

Wygląda jak smok i z racji swojej masy nie może być wykorzystany do motocyklowych akrobacji lub jazdy na tylnym kole. Niedoścignionym mistrzem doktora w tej sztuce jest Chris Pfeiffer, jeżdżący na motocyklu BMW F800S.

Do takiej popisowej jazdy maszyna wymaga przeróbek, bo - z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę - motor musi być do jazdy wyczynowej specjalnie przygotowany. - Kiedy młodzi ludzie próbują robić akrobacje na zwykłym, kupionym w salonie motorze, bez dodatkowego przygotowania, np. szkole jeżdżenia akrobatycznego, w dodatku na drodze publicznej, wtedy kończy się to najczęściej tragedią - dodaje doktor.

Przedmiot zachwytu

- W swoim życiu miałem kilka motorów i staram się jeździć na różnych maszynach, bo każdy motocykl służy do czego innego. Ale tak naprawdę są dwa rodzaje kultowych motocykli, które mają dusze - stwierdza Sankiewicz, wskazując na harleya i jego zdaniem niedocenianą w Polsce markę BMW: - BMW to motor z tradycjami, który podobnie jak harley sprawdził się w warunkach bojowych w czasie wojen światowych, docierając daleko na Wschód i radząc tam sobie z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi.

Mój rozmówca przyznaje jednak, że do harleya czy BMW trzeba się przyzwyczaić, bo też inaczej się je prowadzi. Nie są tak przyjazne, jak np. motocykle japońskie, na które się wsiada, by od razu odczuć komfort jazdy.

BMW ma silnik typu "bokser", który sprawia, że po gwałtownym dodaniu gazu, następuje szarpnięcie. Z kolei wsiadając pierwszy raz na harleya, można mieć w pierwszej chwili wrażenie, że za moment silnik razem z całą maszyną się rozsypie...

Dlatego do harleya czy BMW trzeba się przekonać i je... pokochać. Ale to nie znaczy, że doktor nie lubi pojeździć na japońskich ścigaczach, które zachwycają mocą, przyspieszeniem i zakresem obrotów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH