Rozwój rynku usług budowlanych nie oznacza jeszcze, że bez problemu można znaleźć wykonawcę spełniającego wszelkie wymagania sektora medycznego

Nie ulega wątpliwości, że w sektorze zdrowia roboty budowlane idą pełną parą. Budują lub planują budowę nie tylko prywatne sieci medyczne poszerzające zakres usług o świadczenia szpitalne, ale przede wszystkim lecznice publiczne zobligowane do dostosowania obiektów do nowych wymagań sanitarnych i technicznych. Sprostanie oczekiwaniom nie zawsze oznacza drobne modernizacje. Czasem nie ma wyjścia - trzeba wznosić obiekt od podstaw. Oprócz pytania o finansowanie wielomilionowej inwestycji, pojawia się wówczas kolejny problem - kto zrealizuje to przedsięwzięcie?
Gdy w 2005 r. powiat wadowicki rozpoczynał budowę nowego pawilonu szpitalnego, nikt nie przypuszczał, że roboty zakończą się z dziewięciomiesięcznym poślizgiem. Przyczyną opóźnienia było rozstanie z firmą budowlaną i procedury związane z poszukiwaniem nowej.

Przypadek wadowicki

- Kiedy pawilon był już posadowiony, zorientowaliśmy się, że wykonawca nie stosuje się do warunków określonych w zamówieniu i samowolnie, bez uzgodnienia z inwestorem, wprowadza inne materiały - wyjaśnia Mirosław Nowak, wicestarosta wadowicki. - Nikogo chyba nie zdziwi, że podważyło to nasze zaufanie do firmy. Tym bardziej że rozwiązania, po które sięgnęła, były nie dość, że droższe, to w naszym przekonaniu bynajmniej nie lepsze. A warto podkreślić, że samorząd nie może sobie pozwolić ani na dopłaty w trakcie budowy, ani na poprawki po jej zakończeniu, jednym słowem - na działania w stylu drożej i gorzej. To zadecydowało.
Ponieważ wykonawca nie zgodził się na demontaż konstrukcji, sprawa zakończyła się na wyegzekwowaniu od firmy kary zastrzeżonej w umowie i ogłoszeniu nowego przetargu. Tym razem wyłoniony został realizator, który doprowadził budowę do końca, pozostając w stałym kontakcie ze starostwem i rzetelnie dokumentując jakość stosowanych materiałów.
Dla inwestorów zobligowanych ustawą o zamówieniach publicznych jedynym praktycznie kryterium wyboru wykonawcy jest cena, która decyduje ostatecznie o wyniku przetargu.
- Oferta firmy, którą musieliśmy pożegnać, była bardzo atrakcyjna - przyznaje wicestarosta. - W świetle późniejszych wydarzeń można przypuszczać, że została zaniżona w celu wygrania przetargu. Kiedy stało się jasne, że wykonawca nie tylko nie wyjdzie na swoje, ale jeszcze będzie musiał dołożyć, zaczęły się problemy. Nasze doświadczenie pokazuje, że trzeba mieć trochę szczęścia, żeby trafić na dobrą firmę. Dobrą, to znaczy taką, która nie idzie po linii najmniejszego oporu, licząc, że inwestor nie połapie się w machlojkach.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH