Kiedy zamykaliśmy to wydanie "Rynku Zdrowia", nie było jeszcze wiadomo, który z wariantów (prezydencki, PO, PiS-u, a może jakiś kompromisowy?) ustawy o pomocy publicznej dla szpitali zostanie przyjęty przez Sejm. Jednak nawet po wejściu w życie przepisów, regulujących "technikę" pożyczenia zadłużonym placówkom 2,2 mld zł, zostanie im do spłacenia jeszcze ok. 6 mld zł. Poniżej dwie różne odpowiedzi na pytanie: kto powinien pokryć te zobowiązania?

Konstanty Radziwił, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Sprawcami długu nie są szpitale

Generalnie sprawcą długów szpitalnych jest państwo, np. poprzez ustawę 203, która wprost nakazała wypłaty, na które nie było pokrycia. Ten, kto nakazał wypłaty, powinien znaleźć pieniądze. Zresztą takie już są w tej chwili wyroki niektórych sądów, które mówią, że to jest zobowiązanie państwa.
Duża część zadłużenia służby zdrowia jest związana z jej ciągłym niedofinansowaniem. Taki stan też jest w pewnym sensie uwarunkowany decyzjami państwa, bo to państwo decyduje o tym, jakie środki wpływają do szpitali - rozstrzyga o wysokości składki zdrowotnej i o tym, jaki jest zakres obowiązków, dotyczący udzielania świadczeń przez świadczeniodawców.
Mówienie o tym, że w szpitalach jest jakaś zła gospodarka, to nieporozumienie. Lekarze i pielęgniarki dają ludziom chorym to, na co oni zasługują i czego oczekują. Jest to więc zgodne z polityką państwa. Natomiast zupełnie za tym nie idzie finansowanie. W tym sensie ogromna większość długów jest spowodowana decyzjami państwa, czyli faktycznie musi być wzięta odpowiedzialność za nie również przez państwo.
Polscy menedżerzy służby zdrowia, to są absolutni mistrzowie świata. My naprawdę, mimo tego zadłużenia, które jest jak na polskie warunki duże, realizujemy medycynę najtańszą na świecie, dając ludziom zakres świadczeń na poziomie światowym. Polacy nie muszą się wstydzić polskiej służby zdrowia i nie muszą się jej bać. Ale to wszystko dzieje się właśnie m.in. dzięki temu, że placówki służby zdrowia jakimś zupełnie nadzwyczajnym wysiłkiem, nie tylko zresztą dyrektorów, ale i pracowników, którzy bardzo marnie zarabiają - dają ludziom, to co jest im potrzebne. To naprawdę dobrze zarządzany sektor.
Pieniędzy proponowanych w pożyczkach jest i tak za mało, co nie znaczy, że nie należy ich wziąć. Dzisiaj, kiedy w budżecie zapisana jest pożyczka, to ją trzeba dać. Osobiście uważam, że przyjdzie taki czas, kiedy trzeba będzie te pożyczki umorzyć. Może nie powinno się dzisiaj o tym mówić, ale trudno mi jest sobie wyobrazić, aby przy braku zmian w zakresie finansowania bieżącego, szpitale mogły spłacić tę pożyczkę według rat. To jest po prostu niemożliwe.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH