Wyniki kontraktowania świadczeń przez NFZ wywołały burzę w niektórych regionach. Na rynek weszły nowe, niepubliczne placówki, odbierając kontrakty starym świadczeniodawcom. Eksperci zastanawiają się, czy nadmiar nowych oferentów to ożywcza konkurencja, czy może doprowadzi do dewaluacji świadczeń i marnotrawienia publicznych środków?

Dlaczego publiczne placówki przegrywają konkursy z niepublicznymi konkurentami?

Tadeusz Jędrzejczyk, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, wymienia całą listę przyczyn.

Bez preferencji, bez szans?

- Małe, prywatne czy niepubliczne szpitale są zazwyczaj mocno sprofilowane.

W związku z tym wybierają te dziedziny, które są zdecydowanie bardziej zyskowne, pozostawiając nam trudniejszych pacjentów, z wieloma schorzeniami.

Duża publiczna placówka to często dla takiego pacjenta ostatnia deska ratunku - zaznacza Jędrzejczyk.

Kolejna kwestia to większa elastyczność i mobilność niepublicznych placówek. Od ostatecznych zarządzeń prezesa NFZ do złożenia oferty jest niewiele czasu. Publiczne szpitale potrzebują go więcej na dostosowanie się do wymagań kadrowych, sprzętowych (zakup aparatury zgodnie z procedurą zamówień publicznych) oraz na uzgodnienia z pracownikami.

Publiczne placówki obowiązuje też więcej obostrzeń dotyczących zmiany zatrudnienia, ze względu np. na układ zbiorowy. Jednostka jest bardziej stabilna (to korzystne dla pracowników), ale trudniejsza do zarządzania dla dyrektora szpitala. Podejmowanie decyzji trwa dłużej niż w prywatnej placówce.

Oprócz tego SPZOZ-y, starając się o kontrakt z NFZ, nie mają żadnych preferencyjnych warunków z racji pełnienia swoich funkcji "publicznych".

- Można tutaj podać przykład Danii, która dopuściła do kontraktowania prywatne placówki, ale mają one na starcie aż o 20% niższą cenę za procedurę. W Polsce wybuchłaby zaraz olbrzymia awantura, oskarżenia o dyskryminację itd. - mówi dyrektor Tadeusz Jędrzejczyk.

Zdaniem zastępcy dyrektora ds. lecznictwa w UCK, być może nawet w lepszej sytuacji wyjściowej w Polsce są niepubliczne placówki, które w dość powszechny sposób stosują różnego rodzaju opłaty dodatkowe za świadczenia, szczególnie w lecznictwie ambulatoryjnym. Szpitale publiczne nie mogą w ten sposób podreperować swojego budżetu.

Prywatni chcą więcej

Jak to wygląda z punktu widzenia prywatnego świadczeniodawcy? Adam Rozwadowski, prezes Centrum Medycznego Enel-Med, sądzi, że problemem jest nieefektywność publicznych szpitali.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH