- Od dwóch lat prowadzę działania restrukturyzacyjne, więc wyrok Trybunału nie zabił mnie - mówi dyrektor Andrzej Zdeb.

Kilka tygodni po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, umożliwiającego komornikom zajmowanie wszystkich pieniędzy na kontach szpitali publicznych, rozpętuje się burza. Straszy widmo szpitalnych bankructw. Dyrektorzy zadłużonych szpitali podejmują rozpaczliwe próby układania się z wierzycielami, a gdy te starania nie pomagają - nagłaśniają sprawę w mediach. Minister Religa obiecuje przyjść z odsieczą.
Politycy wyrażają różne, czasami skrajne opinie. Już to pomstują na Trybunał, który nie wprowadziwszy vacatio legis, nie dał szans na jakiekolwiek działania, już to obarczają całą odpowiedzialnością dyrektorów szpitali.
Polska przez kilka dni żyje reportażami z dolnośląskich klinik, które nie pozostawiają złudzeń: pozbawione pomocy szpitale, wyczerpawszy zapasy leków, zaprzestaną leczenia chorych i pójdą pod młotek.
Szefowa Kliniki Hematologii i Onkologii Dziecięcej, działającej w jednym z najbardziej zadłużonych szpitali - Akademickim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu - organizuje zbiórkę pieniędzy na leczenie dzieci chorych na raka. Na koncie udaje się zgromadzić 2,5 mln złotych. Widmo braku funduszy na leczenie chorych dzieci zostaje chwilowo oddalone.
Wtedy zaczyna protestować personel.
Nie otrzymał wynagrodzenia za pracę w styczniu. Organizuje konferencję prasową, na którą zaprasza rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Dyrektor tegoż szpitala, Piotr Pobrotyn, szuka pomocy u ministra Religi. Potrzebuje 120 mln złotych, by złapać równowagę. Cały dług wynosi 186 mln. Czekając na decyzję rządu w sprawie pożyczek długoterminowych dla zadłużonych szpitali, zaskarża komorników o zbyt wysokie, bo 15% prowizje od wyegzekwowanych kwot. Odzyskuje na razie 165 tysięcy złotych. Wnosi kolejne zaskarżenia. Liczy na parę milionów.

Bez tytułów egzekucyjnych

Działaniom "reanimacyjnym" dyrekcji Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu towarzyszy atmosfera nerwowości, której jednak nie czuje się tak bardzo w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 we Wrocławiu, zadłużonym na prawie 100 mln złotych.
- Wyrok Trybunału nie zabił mnie, bo od dwóch lat prowadzę działania restrukturyzacyjne - mówi Andrzej Zdeb, dyrektor wrocławskiego Szpitala Klinicznego nr 1. - Nie mam więc długów z tytułem egzekucyjnym. Zdążyłem ułożyć się z wierzycielami. Nie oznacza to jednak, że tych ok. 100 mln długu nie zagraża funkcjonowaniu szpitala.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH