Marek Twardowski z Porozumienia Zielonogórskiego: - System próbuje sprowadzać lekarzy rodzinnych do roli wypisywaczy recept.

Pomysł na utworzenie specjalizacji lekarza rodzinnego - opiekuna Kowalskiego i jego rodziny, nie tylko w chorobie, ale i w zdrowiu, przeniesiono do Polski z Zachodu.
Widziano w nim zdrowotnego adwokata pacjenta, pełniącego rolę przewodnika po systemie i jednocześnie strażnika bramy tego kosztownego systemu. Postawiono na profilaktykę i edukację prowadzoną w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.
Szeroko wykształcony lekarz miał kompetentnie załatwiać 80% zdrowotnych potrzeb społeczeństwa, lecząc nie tylko katar, ale także np. zapalenie spojówek czy podejmując się prostych czynności ginekologicznych, a w razie potrzeby i zszycia palca.
Pionierem tworzącym zręby nowego systemu podstawowej opieki nad pacjentem w Polsce był prof. Rafał Niżankowski, obecnie członek honorowy Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce (KLRwP): - Kiedy ocenialiśmy jakość opieki zdrowotnej w PRL, było dla nas dość jasne, że najgorzej jest w lecznictwie rejonowym. Tam właściwie uprawiana była psychoterapia. Lekarze głównie zajmowali się wypisywaniem skierowań i odsyłaniem ludzi do innych części systemu.
Od czego zacząć reformę służby zdrowia podpowiadały nam chociażby wyniki badań prowadzonych przez ludzi z Harwardu. Oni porównywali, jak na świecie wygląda ocena systemu opieki zdrowotnej przez obywateli.
W tych badaniach najlepiej wypadała Holandia, Dania, Kanada, czyli kraje z silną opieką podstawową.

Lekarz menedżerem

W latach 90. zespół kierowany przez doktora Adama Windaka, obecnego szefa KLRwP, opracował zestaw kompetencji lekarza rodzinnego. Jasno sprecyzowano czym ów lekarz powinien się zajmować samodzielnie, czym we współpracy ze specjalistą, jakie są wobec niego oczekiwania dotyczące diagnostyki.
Dokument - wśród kompetencji możliwych do zrealizowania przez lekarza rodzinnego - wymieniał np. rozwiązywanie prostych problemów ginekologicznych.
Pod koniec lat 90. ostro ruszyły przekształcenia ZOZ-ów w placówki niepubliczne.
To głównie lekarze rodzinni lub ci, którzy wkrótce zamierzali się nimi stać, wzięli sprawy w swoje ręce. Zachęta była spora. Oprócz kompetencji otrzymywali też pieniądze. Niemal z dnia na dzień menedżerzy, jakimi stali się lekarze POZ, uzyskali możliwość zarządzania pieniędzmi, które do tej pory przejadały publiczne placówki.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH