W Polsce, mimo braku regulacji ustawowych, negocjacje cenowe między płatnikiem a przemysłem farmaceutycznym stały się już faktem

Risk sharing agreements to różnego rodzaju umowy zawierane między płatnikami a producentami leków, w celu zmniejszenia ryzyka każdej ze stron. Ryzyko to jest związane z wykorzystaniem nowych terapii w leczeniu pacjentów: lek może nie przynieść spodziewanych rezultatów, może też zostać aplikowany pacjentowi, który nie znajduje się w obrębie wskazań klinicznych, co oznaczałoby dla budżetu płatnika nadmierne wydatki, nieadekwatne do osiąganego efektu terapeutycznego.
Przypomnijmy, że gotowość do zawarcia takiego układu zgłosiła w listopadzie br. firma Servier. Porozumienie wolumenowocenowe miało dotyczyć iwabradyny.
Refundacja objęłaby ustaloną kwotę na leczenie określonej wcześniej liczby pacjentów. Jeśli wydatki płatnika przekroczyłyby przewidziane umową wartości, producent zwracałby "nadwyżkę".
Powstaje jednak pytanie, czy w obecnym polskim systemie prawnym istnieje możliwość zawierania umów o podziale finansowego ryzyka między przemysłem farmaceutycznym a płatnikiem czy Ministerstwem Zdrowia.

Konieczna zmiana prawa

W zakresie ewolucji porozumień, najstarsze oparte jest na wykorzystaniu środków finansowych płatnika i producenta, czyli wolumenowo-cenowe. Inny model uzależnia refundację od uzyskania efektu terapeutycznego (przykład takiego modelu Velcade Response Scheme został opisany w Rynku Zdrowia nr 3/2008). Obecnie na świecie jest zawartych ok. 100 takich umów. Model przyszłości będzie oparty na bardzo specyficznych, indywidualnych determinantach, jak historia choroby, wiek, dziedziczność, płeć.
- Ponieważ polski system działa na podstawie kompetencji organów, w przepisach prawa musi być wpisana możliwość zawierania takich umów - twierdzi Katarzyna Bondaryk, adwokat z kancelarii Hogan & Hartson, poddając pod dyskusję - czy powinna to być nowa ustawa, czy raczej nowelizacja obecnych aktów, np. ustawy o świadczeniach lub ustawy o cenach.
- Musi w niej zostać wskazany podmiot kompetentny: minister zdrowia, prezes NFZ albo inny podmiot, powołany w drodze ustawowej - dodaje Katarzyna Bondaryk.
Ustawa powinna też wskazywać warunki umowy, regulować system monitoringu, określać nadzór: kto będzie sprawdzał punkty końcowe przy mierzeniu efektu terapeutycznego, a kto monitorował dane kliniczne.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH