Kiedy wyjeżdża ambulans

Polski system ratownictwa medycznego został implantowany z amerykańskiego rynku do rodzimych warunków. Założenia były bardzo dobre - ocenia prof. Jerzy Ładny, konsultant krajowy w dziedzinie ratownictwa medycznego. - To, co z czasem zaczęło "zgrzytać" i wymusiło na nas konieczność poprawy systemu i nowelizacji ustawy, to działanie innych elementów opieki zdrowotnej w Polsce - zaznacza.

Multimedia

Obowiązująca w obecnym kształcie Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym (PRM), powstała w 2006 roku.

Określiła ona w sposób kompleksowy planowanie, organizację i funkcjonowanie ratownictwa medycznego w Polsce. Ustaliła m.in. czym są jednostki systemu PRM, jednostki organizacyjne szpitali wyspecjalizowane w zakresie udzielania świadczeń medycznych dla ratownictwa medycznego, wskazała na sieć centrów urazowych.

W ocenie dr Małgorzaty Popławskiej, dyrektor Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego i prezes Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego, system PRM jest dobry, a jego jednostki wykonują rocznie miliony świadczeń zdrowotnych poprzez wyjazdy karetek, loty ratownicze czy świadczenia w SOR-ach. Ta ocena znalazła także potwierdzenie w ubiegłorocznym protokole Najwyższej Izby Kontroli.

Część złożonej całości

- System PRM nie działa jednak w próżni, ale jest częścią całego systemu ochrony zdrowia w Polsce. Nieprawidłowości, które są najczęściej omawiane na forum publicznym, powstają z reguły na styku ratownictwa medycznego i innych rodzajów świadczeń, np. wizyt domowych w przypadkach nie zagrażających życiu i zdrowiu, transportów sanitarnych, wykorzystywania potencjału SOR do wizyt ambulatoryjnych i różnych porad - podkreśla dr Popławska.

Podobnego zdania jest Bogusław Tyka, dyrektor naczelny Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. Uważa, że nie ma żadnych mechanizmów, które zmniejszyłyby obciążenie systemu ratownictwa medycznego. - Niesprawna podstawowa opieka, ignorująca wszystko nocna i świąteczna pomoc, niewydolne SOR-y - to sprawia, że ratownictwo medyczne nadal traktowane jest jak bufor zdrowotny systemu, a tak nie może być - tłumaczy Tyka.

Przywołuje wyniki kontroli NIK: 80 proc. pacjentów przyjmowanych przez SOR-y w ogóle nie powinno tam się znaleźć. 70% wyjazdów pogotowia ratunkowych nie miało uzasadnienia medycznego. - W skali naszego pogotowia, które wykonuje ponad 200 tys. wyjazdów rocznie, 140 tys. spośród nich, zgodnie z oceną NIK, było niepotrzebnych.

- To wszystko stwarza chaos, bo system z założenia miał być dobry, ale jeśli wymaga się od niego pełnienia ról, do których nie jest dedykowany, to się po prostu rozpada - podsumowuje dyrektor Tyka.

Specjalistów długo nie będzie

Szef łódzkiego pogotowia przyznaje też, że pewnego rodzaju utopią jest oczekiwanie, że w roku 2020 wszyscy lekarze, którzy będą pracowali w zespole ratownictwa medycznego, będą posiadali specjalizację z medycyny ratunkowej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH