Plan B, mający pomóc zadłużonym szpitalom, rząd ogłosił w sytuacji, kiedy obrona słabnącej złotówki stała się racją stanu, a słowo "kryzys" nie schodziło (i pewnie długo jeszcze nie zejdzie) z czołówek gazet. Minister zdrowia Ewa Kopacz zapewnia, że problemy na rynkach finansowych nie zaszkodzą planowanym przekształceniom lecznic. A może lepiej byłoby ów kryzys przeczekać, aby zmiany wprowadzać w bardziej stabilnych ekonomicznie warunkach?

Adam Kruszewski, ekspert rynku medycznego Z jednej strony można powiedzieć, że moment, w jakim rząd postanowił wdrażać program przekształcania i oddłużania szpitali, jest najgorszym z możliwych... Niewykluczone, iż w obecnej sytuacji dla niektórych placówek byłoby bezpieczniej trwać nawet w tak ułomnym podmiocie prawnym, jakim jest SPZOZ.
Z drugiej jednak strony nie należy już zwlekać z podejmowaniem zdecydowanych działań służących m.in.
przekształceniu wielu szpitali w spółki prawa handlowego. Być może niektóre samorządy i dyrekcje placówek w warunkach kryzysu finansowego będą chciały odłożyć przeprowadzenie zmian organizacyjnych, ale zbaczanie z tego kursu wcześniej czy później okaże się błędem.
Dobrze zarządzane spółki będą dla swoich kontrahentów, a także dla banków, bardziej wiarygodnym partnerem niż publiczny ZOZ. Dlatego uważam, że dobrze się stało, iż rząd i minister Ewa Kopacz wykazują konsekwencję oraz determinację w swoich działaniach i nie traktują kryzysu jako pretekstu do powstrzymywania procesu przekształceń SPZOZ-ów.
Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że nie w każdym przypadku zmiana formy prawnej funkcjonowania szpitala zakończy się sukcesem. Ponadto konsekwencje wdrożenia tego procesu spadną przede wszystkim na samorządy. Dla rządu więc dużo wygodniejsze - z politycznego punktu widzenia - byłoby niepodejmowanie tak trudnych decyzji.
Zresztą w przeszłości różne koalicje wycofywały się z wcześniej zapowiadanych reform w opiece zdrowotnej.
Inną sprawą jest, że nie z winy rządu odstąpiono od ustawowego przeprowadzenia zmian. Zobligowanie wszystkich SPZOZ-ów do przekształceń było, moim zdaniem, dużo lepszym pomysłem niż obecna dobrowolność.
Prezydenckie weto wobec ustaw zdrowotnych było wyrazem braku zaufania do samorządów. Przecież w pierwotnym projekcie reform rozstrzyganie m.in. o strukturze lecznictwa szpitalnego w poszczególnych regionach miało być przekazane lokalnym społecznościom. Pan prezydent sprzeciwił się jednak takiej koncepcji, nie wierząc w mądrość obywateli.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH