Opinie dyrektorów szpitali o serwisowaniu aparatury medycznej są bardzo zróżnicowane. Jedni nie mają zastrzeżeń, inni narzekają.

Współczesny szpital nie może prawidłowo udzielać pomocy bez sprawnie działającej obrazowej aparatury diagnostycznej i zabiegowej. Z sygnałów napływających z niektórych placówek wynika jednak, że lekarze nie zawsze są wstanie wykorzystać możliwości, jakie daje taki sprzęt. Powód tyleż prozaiczny, co niepokojący: zbyt duża awaryjność lub pozostawiająca wiele do życzenia jakość serwisowania.
W Szpitalu Specjalistycznym w Wałbrzychu lekarze mają ustawiczne kłopoty z zapewnieniem ciągłości pracy angiokardiografów. - Nie jesteśmy traktowani po partnersku przez firmę, od której zakupiliśmy ten sprzęt - uważa dyrektor szpitala i jednocześnie kardiolog Roman Szełemej. Tylko w lipcu i sierpniu szpital wzywał serwisantów 7 razy.

Problem z ciągłością

Placówka pełni 24-godzinny dyżur w zakresie kardiologii interwencyjnej, neurochirurgii, neuroradiologii, medycyny ratunkowej, stanowi też centrum diagnostyczne dla regionu wałbrzyskiego. Nowoczesny angiokardiograf został kupiony za ponad 3mln zł, przy decydującym udziale finansowym Ministerstwa Zdrowia w ramach programu POLKARD. Wcześniej szpital wygrał konkurs ofert rozstrzygający o przydziale środków z tego programu.
- Jestem odpowiedzialny za wykorzystanie tych publicznych pieniędzy z należytą starannością - mówi dyrektor Roman Szełemej. - Kłopot w tym, że jakość i poziom serwisu świadczonego przez firmę nie odpowiada tym wysokim standardom i przede wszystkim oczekiwaniom ze strony nowoczesnego szpitala.
- Zasadniczy problem polega na tym, że firma nie jest wstanie zapewnić ciągłości serwisu w takim stopniu, by możliwe było zagwarantowanie ze strony szpitala ciągłości świadczeń medycznych ważnych dla życia wielu pacjentów. Mimo naszych wielokrotnych interwencji ten poziom obsługi serwisowej nie dość, że się nie poprawia, to jeszcze pogarsza - dodaje dyrektor Szełemej. - Dochodzi do sytuacji, w której firmowy serwis, co prawda zgodnie z umową, przyjeżdża stosunkowo szybko - wciągu nawet 24 godzin - ale to nie oznacza, że aparat zostanie naprawiony. Najpierw serwisant ocenia, jaka część wymaga naprawy, potem czekamy na tę część, a po jej dostawie może okazać się, że nie o tę część chodzi, bo diagnoza postawiona przez serwisanta nie odpowiada rzeczywistości.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH