Kardiolog za "garami"

Hala Ludowa we Wrocławiu, 2011 rok. Kardiolog Jarosław Fedorowski, członek zespołu Kardioband, gra solo na perkusji. - Solówka powinna być krótka, za to dość głośna, treściwa, wzbudzająca wśród publiczności wzrost napięcia - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia. Udało się.

Kto obejrzy na YouTube występ zespołu Kardioband we wrocławskiej Hali Ludowej podczas zjazdu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w 2011 roku, przekona się, że lekarze potrafią grać rocka i rozbujać każdą publiczność.

Ojciec grał z Makowiczem

- Zagraliśmy z profesjonalnym nagłośnieniem, z profesjonalną aranżacją sceny, a przed nami grał zespół Kombii, tak wyszło z harmonogramu - uśmiecha się Jarosław Fedorowski.

Ten występ był spełnieniem jednego z marzeń naszego rozmówcy.

Pierwszy zespół, jaki współtworzył Jarosław Fedorowski, powstał w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Katowicach i miał mało polityczną nazwę: 45 procent... Był jedynym pierwszoklasistą w składzie i już wówczas grał na perkusji.

Przyznaje, że zamiłowanie do muzyki zaszczepił mu ojciec, który w latach 60. studiował w Krakowie i uczestniczył wówczas w jazzowym życiu tego miasta. Grał między innymi ze słynnym dziś pianistą Adamem Makowiczem.

Jeszcze w latach szkolnych Jarosławowi Fedorowskiemu zdarzyło się być jednym z kandydatów do grania w znanej grupie rockowej Kat.

Było to w czasach, kiedy uczęszczał na zajęcia w klasie perkusji w katowickim Pałacu Młodzieży. Kat był tam jednym z najlepszych i promowanych zespołów.

- Jednak Kat poszedł w kierunku heavy metalu, który nigdy nie był moim ulubionym gatunkiem - opowiada nam Fedorowski.

W czasach nauki na Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, szczególnie w pierwszych latach, Jarosław Fedorowski nie miał zbyt wiele czasu na granie. Dopiero pod koniec studiów miał okazję grać na "garach" z zespołem skleconym ad hoc z kilku studentów różnych lat.

- Występowaliśmy raz przed grupą Wały Jagiellońskie - wspomina kardiolog.

Po skończeniu studiów i trzech latach pracy w Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu Fedorowski wyjechał do USA szkolić się i pracować. Nie miał nawet perkusji w domu. Jednak po kilku latach pobytu w Stanach w końcu kupił zestaw perkusyjny.

- Grałem tam dla własnej przyjemności z muzyką puszczaną z płyt.

Traktowałem to jako rozrywkę, no i nie chciałem wyjść z wprawy... Perkusja to dobry instrument do relaksacji.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH