Studenci zdrowia publicznego o swojej przyszłości: - Wybraliśmy takie studia, bo chcemy zarządzać. W Polsce zajmuje się tym zbyt wielu lekarzy.

W przeciwieństwie do wielu swoich koleżanek i kolegów z wydziału lekarskiego, często i szczerze przyznają, że o wyborze kierunku studiów zdecydował przypadek, a nie tradycja rodzinna.
Studenci zdrowia publicznego, z którymi rozmawialiśmy - nawet ci "przypadkowi" - wiążą dziś swoją przyszłość właśnie z sektorze medycznym. Inni mówią wprost, bez żadnych kompleksów: "Wybraliśmy takie studia, bo chcemy zarządzać. W Polsce zajmuje się tym zbyt wielu lekarzy".
Studenci zdrowia publicznego wrocławskiej Akademii Medycznej. Trzy lata licencjatu, później kolejny kierunek lub studia magisterskie. Albo i jedno, i drugie. Nie wszyscy mają już w pełni sprecyzowane plany zawodowe. Za to zdecydowana większość moich rozmówców ma wyrobioną opinię o tym, co należałoby zmienić w zarządzaniu naszymi lecznicami.

Trudny sektor

Rozmowie przysłuchuje się Jolanta Grzebieluch, pracownik naukowo-dydaktyczny na Wydziale Zdrowia Publicznego AM we Wrocławiu, wykładowca m.in.
zarządzania. Skończyła marketing na Akademii Ekonomicznej. Przypadek sprawił, że po kilku latach doświadczeń w firmie produkcyjnej (nie związanej z medycyną), podjęła pracę w administracji Akademii Medycznej.
- Zawsze interesowało mnie zarządzanie, skończyłam więc także podyplomowe studia menedżerskie z zakresu ochrony zdrowia - opowiada Jolanta Grzebieluch. - Moje pierwsze wrażenie z pracy w AM było takie, że to bardzo specyficzne środowisko, którym trudno się zarządza... Lekarze są przekonani o swojej wyjątkowości, polegającej na tym, że do pewnego stopnia decydują o zdrowiu i życiu człowieka. Niektórym daje to poczucie misji. Są niewątpliwymi autorytetami medycznymi, ale z drugiej strony, bywają to osoby zamknięte na argumenty współpracowników.

Motywacja i przyszłość

Czy świadomość, w jak trudny sektor "wchodzą", nie zniechęca młodych ludzi do studiowania zdrowia publicznego? Jolanta Grzebieluch przytacza dwie liczby, które wskazują, że chętnych jednak nie brakuje. W ostatnich kilku latach limit miejsc na I rok zdrowia publicznego (AM Wrocław) zwiększył się - z ok. 20 do 100 osób.
- Jednak bardzo często motywacja do takiego wyboru edukacji jest dość przypadkowa - dodaje Jolanta Grzebieluch, a potwierdzają to niektórzy studenci, z którymi rozmawialiśmy we Wrocławiu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH