Czy zadłużenie szpitala powiatowego może doprowadzić do upadku lecznicy działającej w formule SPZOZ? Choć odpowiedź na tak postawione pytanie formalnie nie jest prosta, to zdrowy rozsądek podpowiada, że takie zagrożenie jest całkiem realne. Wystarczy, że do szpitala wejdzie komornik, a wierzyciele gremialnie nie zgodzą się na podpisywanie ugód. Gigantycznie zadłużonemu szpitalowi może nie pomóc nawet kredyt poręczony przez władze powiatu, bo wysokość możliwych gwarancji ze strony starostwa też ma swoje granice.

Wtedy takim lecznicom pozostanie już tylko pomoc państwa. Jednak zadłużenie niektórych szpitali powiatowych jest tak duże, że nie były w stanie nawet skorzystać z możliwości pomocy publicznej, jaką dawała ustawa z 2005 roku. Tam sytuację - jak się wydaje - może uzdrowić już tylko oddłużenie wprowadzone na mocy stosownej ustawy. Tak jest m.in. w Starogardzie Gdańskim i Górze (woj. dolnośląskie).
W Lwówku Śląskim (woj. dolnośląskie) - gdzie samorząd powiedział: "dość" - władze powiatu jeszcze latem 2008 r. zabrały się za tworzenie szpitalnej spółki i wzięły na siebie spłatę 31 mln zł zadłużenia. - Nie było sensu czekać na kolejną ustawę oddłużeniową, bo obawialiśmy się, że czekanie nic nie da, a tylko pogorszy sytuację - mówi starosta lwówecki Artur Zych.
Nie wszędzie było finansowe pole do takich manewrów ze strony samorządu albo wybrano inną metodę. W październiku ub.r. powiatowi rajcy w Starogardzie Gdańskim podjęli uchwałę intencyjną na temat przekształcenia miejscowego szpitala w spółkę prawa handlowego: Kociewskie Centrum Zdrowia. Powiat chciał do niej przystąpić, jak tylko zostaną uchwalone nowe ustawy zdrowotne dotyczące komercjalizacji szpitali.
- Pieniądze na pokrycie zadłużenia będą pochodziły z budżetu państwa - mówili z nadzieją .

Teraz się nie zadłużają

Specjalistyczny Szpital Powiatowy w Starogardzie Gdańskim na koniec października ubiegłego roku miał około 64 mln zł długu.
Budżet starostwa za 2007 rok - to 77,5 mln zł. Obecna dyrektor starogardzkiej lecznicy Beata Ładyszkowska nie chce wypowiadać się na temat błędów w zarządzaniu, które mogły doprowadzić do takiej sytuacji: - Mam swoje zdanie, ale sięganie w przeszłość niczego nie zmieni.
Razem, w powiecie, musimy myśleć, jak ratować nasz szpital - podkreśla.
W 2005 roku sytuacja szpitala była już tak dramatyczna, że w powiecie uruchomiono obywatelskie "pospolite ruszenie". Wtedy, na tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia, w spiżarniach szpitala przybyło półtorej tony podarowanych ziemniaków. Okoliczni rolnicy przywozili, ile mogli - po worku, po dwa... Pobliska masarnia dała 30 kilogramów kości na zupę. Wsparcie organizowało starostwo.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH