Jim Morrison wstrząsnął moim światem

Pozamedyczne zainteresowania doktora Tomasza Ludygi to muzyka i sport - gra na gitarze, tenis, bieganie, jazda na nartach. W czasach młodości, w szkole średniej, razem ze szkolnymi przyjaciółmi stworzył kapelę rockową. To było ucieleśnienie marzeń zasłuchanych i zapatrzonych od najmłodszych lat chłopców w takie rockowe zespoły ze światowej sceny muzycznej, jak AC/DC, Kiss, Deep Purple, Led Zeppelin.

- Nigdy nie byłem typem dyskotekowca, a moją pasją nie był ten rodzaj muzyki, jaki tworzył np. Boney M. czy wiele innych jemu podobnych. Zawsze w muzyce istotne dla mnie było to, co muzycy swoją grą chcieli przekazać słuchaczom, ważne były emocje zawarte w dźwiękach, a nie tylko gibanie się w monotonnym rytmie - mówi doktor Ludyga.

Jak nie spotkałem Cohena...

Pierwszy koncert, który rozpalił wyobraźnię muzyczną chłopca uczęszczającego wówczas do siódmej klasy szkoły podstawowej, odbył się w katowickim Pałacu Młodzieży, gdzie na scenie występowały grupy Dżem, Kat i Krzak.

- Było to fenomenalne wydarzenie, niesamowicie je przeżyłem. Później, pod wpływem tego koncertu i oczywiście kolegów oraz przyjaciół, zacząłem słuchać bluesa. I to także tego rodzimego, ze Śląska.

Poznałem muzyków, którzy w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych grywali w klubach studenckich, takich jak Akant i Kwadraty w Katowicach czy Kocynder w Chorzowie. Kameralne koncerty, gdzie z muzykami spotyka się praktycznie twarzą w twarz, to zupełnie coś innego niż duży plener, na przykład na stadionie. Wtedy w tych klubach studenckich był to także zupełnie inny świat niż ten na zewnątrz klubu - szary, zmęczony... Niezwykłe dźwięki, improwizacje - to było prawdziwe szaleństwo doznań estetycznych - wspomina doktor.

Wszystkie pasje w swoisty sposób ewoluują. Tak było także w przypadku Tomasza Ludygi. Jego krąg zainteresowań powiększał się z czasem o piosenkę aktorską, poezję śpiewaną.

Niemal u każdego zarażonego bakcylem muzycznym mieszkańca Śląska miejscem szczególnym i kultowym jest Leśniczówka w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku.

- Pamiętam, że kiedy miał się pojawić na Śląsku Leonard Cohen, który także miał przyjechać z wizytą do Leśniczówki, razem z kolegą przez wiele dni remontowaliśmy ten przybytek. Malowaliśmy, przybijaliśmy deski, sprzątaliśmy - wszystko za obietnicę możliwości spotkania się z tą kultową postacią w tzw. nurcie piosenki autorskiej. Koniec końców Cohen do Leśniczówki nie przyjechał. Jednak nie żałuję ani chwili tam spędzonej, w tej niesamowitej atmosferze - wyznaje nasz rozmówca.

Pierwsza płyta

Każdy ma w swojej pamięci coś, co wywarło na nim największe wrażenie. Dla pasjonatów muzyki są to z reguły jakieś szczególne płyty, których można słuchać bez końca. Dla doktora Ludygi taką płytą jest "An American Prayer" Jima Morrisona.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH