Tutaj panowie od razu zaczynają wspominać lata swojej służby wojskowej, a paniom mimo dolegliwości łatwiej się uśmiechnąć...

Łódź. Ulica Kilińskiego. Szukamy zakładu ortopedycznego MASH. Chyba go przeoczyliśmy.
Wracamy. Dopiero po uważnej penetracji otoczenia zauważamy zamaskowane działo przeciwlotnicze kaliber 37 mm. Wkraczamy na "paramilitary area". O zaminowanym terenie ostrzegają tabliczki. Wita nas Sokole Oko.
- Obiekt tego typu musi mieć ochronę przeciwlotniczą i być zamaskowany - wyjaśnia. - Wróg tutaj nie może trafić.

Wojna rozwija medycynę

Sokole Oko to ppłk rezerwy doktor Włodzimierz Łuczyński, właściciel przychodni i wielbiciel amerykańskiej komedii wojennej MASH, pokazującej pracę lekarzy w warunkach wojny w Korei w latach 1950-53.
Pomysł na przychodnię stylizowaną na wojskowy szpital polowy wynika z zainteresowań doktora historią wojskowej służby medycznej. To hołd dla ludzi, którzy w trudnych warunkach osiągnęli to, co dzisiaj jest możliwe w medycynie czasów pokoju.
- Efekty funkcjonowania wojskowej służby medycznej, które zostały osiągnięte w warunkach działań bojowych, począwszy od wojny w Korei, a skończywszy na wojnie w Wietnamie, dały podstawy rozwoju medycyny wojskowej i cywilnej - twierdzi doktor Łuczyński.
Padają przykłady: podawanie krwi na polu walki w torebkach, które są teraz standardem w karetkach, to osiągnięcie Nam Ery (skrót od Vietnam War Era).
Akcja Dust Off, czyli prowadzona z wielkim rozmachem i poświęceniem ewakuacja rannych z pola walki. Pokazała ona, jak doskonale może być rozwinięty taki system udzielania pierwszej pomocy w możliwie jak najkrótszym czasie. Wykazała także, że możliwe jest równie szybkie dostarczanie tychże rannych do następnego etapu ewakuacji, gdzie otrzymywali kwalifikowaną pomoc medyczną (MASH) i to w ciągu kilkunastu minut.
Użyto na wielką skalę śmigłowców, a rozwój środków łączności poprawił obieg informacji między polem walki, dowództwem, a poszczególnymi pododdziałami i żołnierzami. Śmigłowce, które były w stałej gotowości przez 24 godziny na dobę i pozwalały w ciągu kilku minut pojawić się i zabrać tych, którzy wymagali pomocy.
Doktor przypomina, że do dzisiaj na wyposażeniu służb pogotowia górskiego w Szwajcarii i Austrii są słynne helikoptery firmy Bell serii UH, popularnie zwane Huey.
Obok technik udzielania pierwszej pomocy rozkwit przeżyły także techniki operacyjne. Wtedy zastosowano szeroko dzisiaj praktykowane unieruchomienia zewnętrzne przy złamaniach kości.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH