Jednostki samorządu zdrowotnego

Od wielu lat eksperci powtarzają, że mnogość organów założycielskich szpitali (samorządy terytorialne, uczelnie, resorty) nie sprzyja skutecznemu koordynowaniu ich działań w województwach. Temat powrócił w kampanii wyborczej, kiedy politycy PiS przypominali koncepcję sieci szpitali, a kandydaci PO zapowiadali rychłe wdrożenie map potrzeb zdrowotnych.

W dyskusjach dotyczących funkcjonowania ochrony zdrowia dość często pada postulat, że należałoby istotnie zredukować liczbę organów założycielskich szpitali w poszczególnych regionach. O tym, czy głównym właścicielem i koordynatorem działalności lecznic powinny być np. samorządy wojewódzkie, rozmawiano podczas sesji "Jednostki samorządu zdrowotnego" październikowego XI Forum Rynku Zdrowia w Warszawie.

Nie ma powrotu do przeszłości

Zdaniem Jakuba Szulca, eksperta sektora ochrony zdrowia w EY i byłego wiceministra zdrowia, nie jest możliwy odwrót od tego, co obowiązuje w Polsce od 1999 roku.

- Przeszliśmy wówczas z systemu budżetowego na składkowy. Nastąpiła też powszechna komunalizacja. Państwo przestało być właścicielem większości szpitali, przekazując je samorządom, głównie powiatowym, a także wojewódzkim oraz gminnym - podkreślał.

Przypomniał jednocześnie, że bycie tzw. organem prowadzącym szpital stało się jednym z ważniejszych zadań samorządów powiatowych. Zdarza się bowiem, że budżet lecznicy jest większy niż całego starostwa, a szpital jest często jednym z większych lub największym pracodawcą w powiecie.

W opinii Szulca problem tkwi we wspomnianej mnogości organów założycielskich szpitali. W samej Warszawie jest ich aż siedem; podobnie dzieje się w wielu innych województwach.

- W minionych 16 latach zagubiliśmy możliwość sprawnego zarządzania i koordynowania tym, co dzieje się w ochronie zdrowia na poziomie powiatowym i wojewódzkim. Niestety, to poszczególne samorządy decydują np. o otwieraniu tych samych oddziałów w sąsiednich miejscowościach - nierzadko bez większego uzasadnienia, a jedynie z racji lokalnych ambicji - powiedział Jakub Szulc.

Wskazał, że w efekcie tego właścicielskiego rozdrobnienia mamy bardzo kosztowne lecznictwo szpitalne, które - przy ograniczonych środkach, którymi dysponuje NFZ - pochłania aż 50% wydatków na publiczną ochronę zdrowia.

- Wydaje się więc, że najbardziej sensowne byłoby, aby to samorząd wojewódzki panował nad całością lecznictwa szpitalnego w regionie. Nie musi to wcale oznaczać, że marszałek jest organem tworzącym dla szpitali, ale to właśnie jego urząd określałby kierunki polityki zdrowotnej w województwie - stwierdził były wiceminister zdrowia.

- Może tworzenie sieci szpitali to na razie pieśń przyszłości, ale na pewno będziemy musieli konsolidować lecznictwo szpitalne, m.in. w poszukiwaniu ekonomicznej efektywności. Od tego nie uciekniemy - przekonywał Jakub Szulc.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH