Jedni leczą, inni zarabiają?

Spijanie śmietanki i wybieranie rodzynków, czyli nastawienie się na usługi dające zysk. Taki stereotyp przylgnął do sektora prywatnego w naszej ochronie zdrowia. Jest uzasadniony? To pytanie staje się znowu aktualne za sprawą planowanych przepisów mających powstrzymać komercjalizację szpitali.

Ministerstwo Zdrowia chce odejść od konieczności przekształcania szpitali w spółki kapitałowe w przypadku wystąpienia finansowej straty, a jeśli szpital jest już prowadzony w formie spółki - zakazać zbywania jego akcji i udziałów podmiotom prywatnym, aby nie stawały się one właścicielem większościowym.

Projekt tej regulacji był jednym z punktów wyjścia dyskusji panelowej o prywatnym kapitale w polskim systemie ochrony zdrowia podczas VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (Katowice, 18-20 maja 2016 r.).

W kręgu zaklęć i stereotypów

Jak wskazywał Jakub Szulc, ekspert ochrony zdrowia w firmie analitycznej EY, były wiceminister zdrowia, właściwie od początku transformacji ustrojowej w powszechnej opinii utrwalany jest pogląd, że "placówki publiczne leczą, a prywatne zarabiają". - Skąd taki pogląd? - pytał.

Zdaniem Marcina Szulwińskiego, prezesa Grupy Nowy Szpital Sp. z o.o., mamy w Polsce do czynienia z totalnym pomieszaniem pojęć. - Utarło się myślenie, że za prywatną usługę musimy płacić, a świadczona w publicznym podmiocie jest bezpłatna. Takie przeciwstawianie obu sektorów jest u nas elementem gry politycznej - twierdzi.

Dodaje, że w całej opiece zdrowotnej niczego nie ma za darmo: - Wszystko ma swój koszt i cenę, tyle że sposób rozliczenia jest różny - tłumaczył prezes Szulwiński. W jego opinii warto od czasu do czasu przypominać, dlaczego prywatny kapitał pojawił się w naszej ochronie zdrowia.

- Na początku lat 90. ubiegłego wieku lekarze brali sprawy w swoje ręce, organizując za własne pieniądze pierwsze prywatne przychodnie, które nie były już w stanie funkcjonować jako jednostki publiczne - zaznacza Szulwiński. - Należy ponadto odróżnić źródło finansowania świadczeń, którym w Polsce jest przede wszystkim NFZ, od źródła kapitału inwestowanego w placówki medyczne - uzupełniał Jakub Szulc.

O czym właściwie mówimy?

Czy obawa obecnie rządzących przed niekontrolowaną prywatyzacją (zwaną bardziej dosadnie dziką), utrudniającą mniej zamożnym obywatelom dostęp do leczenia, jest uzasadniona? Zdaniem Szulca - nie.

- Na 187 publicznych ZOZ-ów przekształconych dotychczas w samorządowe spółki kapitałowe, tylko w 36 przypadkach doszło do prywatyzacji, czyli przejęcia większości udziałów przez niepublicznego inwestora - argumentuje były wiceminister zdrowia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH