Lekarze różne mają zainteresowania. Jeden gra na akordeonie, drugi kolekcjonuje medyczne starodruki. A doktor Ilona Rosiek-Konieczna poświęca się filantropii.

Ilona Rosiek-Konieczna, internista.
Ma 58 lat, od trzech jest na wcześniejszej emeryturze, a przed kilkoma tygodniami za sprawą reportażu w "Gazecie Wyborczej" stała się sławna na całą Polskę.
Dziennikarze nazwali ją Janosikową.
To dlatego, że wypisała jakieś sześć tysięcy bezpłatnych recept dla inwalidów wojennych, którzy na wojnie nie byli, ale żyli w biedzie. I na dodatek byli chorzy.
Lekarze, jak inni ludzie, różne mają zainteresowania. Jeden gra na akordeonie, drugi kolekcjonuje medyczne starodruki, a doktor Konieczna poświęca się filantropii. Janosikowa ma dwa domy. Jeden w Nowej Hucie.
W nim jest do południa. Po południu drugi - w Krakowie, na Zamkowej.
Z widokiem - przez sąsiada - na Wisłę i na Wawel.
Zamkowa 15. Kamienica z latami świetności już dawno straconymi. To tu, od grudnia 2001 r., doktor Konieczna (jeszcze oficjalnie nie oskarżona o wyłudzenie w 1999 r. na niekorzyść małopolskiego NFZ 300 tys. zł) i jej mąż, Jerzy (odkąd odzyskał wiarę w Boga, czyli od 10 lat, nie pije i do alkoholu go nie ciągnie), prowadzą hostel dla bezdomnych.
- Ilonka przyjdzie niebawem - komunikuje mężczyzna, z którego twarzy gołym okiem widać, że dużo przeżył, z niejednego pieca chleb jadł, a czasem i pewnie nic nie jadł.

***

- Stowarzyszenie Dobroczynne Betlejem założyliśmy w 1999 r. Na początku prowadziliśmy punkt konsultacyjny na dworcu PKP. Hostel działa już szósty rok.
Ta kamienica była totalną ruiną, pełno było tu melin... Aha, ale wcześniej muszę panu powiedzieć, że Stowarzyszenie jest chrześcijańskie, jednym z jego założycieli jest Kościół Zielonoświątkowy, jego zbór Betlejem. Mówię o tym dziennikarzom, ale oni jakoś o tym potem nie piszą. Hostel, tak jak i Stowarzyszenie, powstały po to, by realizować misję dobrej nadziei.
Na ścianie wisi makatka wykonana w kryminale. "Pan jest moim pasterzem i nie brak mi niczego. Ps 23,1". Na stole Gerard - pełen optymizmu, ale czasowo z meldunkiem przy Zamkowej - postawił misę pomarańczy. Owoce hostel dostał od dobrych ludzi z dobrych sklepów.
- Wyremontowaliśmy najpierw jedno, potem drugie, na końcu trzecie mieszkanie. Dzięki temu nie płaciliśmy przez 2,5 roku czynszu. Za to, co mamy, miesięcznie płacimy ponad trzy tysiące złotych. W sumie jest tak, że ciągle jesteśmy w długach. Dopiero pod koniec roku, z Bożą pomocą, wychodzimy z nich.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH