Jak zmieniać kształcenie specjalizacyjne

Czy można zapewnić lekarskiej młodzieży dostateczną liczbę rezydentur? Jak zachęcić do wyboru deficytowych specjalizacji? Jak uzyskać wymaganą jakość szkolenia? To tylko niektóre z kwestii, nad którymi, jak można sądzić, będzie debatował ministerialny zespół pracujący nad zmianami w kształceniu podyplomowym lekarzy.

Organizacyjne posiedzenie zespołu odbyło się 14 kwietnia br., następne jest planowane na 20 maja. Dlatego brak jeszcze wyników jego pracy. Te mają być znane na początku sierpnia. Już teraz jednak można przewidzieć zagadnienia, jakie zdominują debatę w gronie ekspertów, których głównym zadaniem będzie "wskazanie nowych propozycji rozwiązańlub ewentualnych zmian dotyczących poszczególnych obszarów kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów".

Zapytaliśmy kilku lekarzy zasiadających w zespole o to, co - ich zdaniem - wymaga naprawy w szkoleniu specjalizacyjnym i jakie wątki poruszą podczas dyskusji na tym forum eksperckim.

Dlaczego nie chcą?

Prof. Grzegorz Wallner, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii ogólnej, kierownik II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Nowotworów Układu Pokarmowego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, uważa, że na forum zespołu zostanie postawione pytanie, jak zachęcić młodzież do podejmowania specjalizacji deficytowych. Przypomina, że brniemy w kierunku mnożenia wąskich specjalizacji, zapominając, że bezpieczeństwo świadczeń zdrowotnych dla pacjentów przede wszystkim opiera się na 4 podstawowych dyscyplinach: chirurgii ogólnej, pediatrii, internie i ginekologii.

Dzisiaj chirurgia ogólna jest wysoce deficytowa, co wręcz zagraża bezpieczeństwu państwa. - Przynosząca kiedyś duży prestiż specjalizacja z chirurgii ogólnej nie jest obecnie w żaden sposób atrakcyjna dla młodych lekarzy. Przy czym nie ma tu problemu braku rezydentur, bo ich liczba jest większa niż osób chętnych do rozpoczęcia specjalizacji - zwraca uwagę konsultant krajowy.

Dlaczego młodzi lekarze nie chcą być chirurgami ogólnymi? - Mówimy o osobach, które mając 30 lat i rodziny, zarabiają na etacie ok. 2,5 tys. zł, wykonując niezwykle odpowiedzialną pracę, w której stawką jest życie pacjenta. Dorabiają pracą kontraktową, dyżurami czy pracą w innych jednostkach. Rośnie więc ryzyko popełnienia błędu wynikającego z przemęczenia. O tym pamiętają młodzi lekarze, gdy zastanawiają się nad wyborem specjalizacji - wyjaśnia prof. Wallner.

Wspomina też, że odczuwalna jest presja na osiąganie jakości i bezpieczeństwo leczenia przy jednoczesnej konieczności dbania o wynik finansowy jednostki, gdyż pośród pełnoprofilowych oddziałów chirurgii ogólnej przy obecnych wycenach procedur żaden nie jest dochodowy. A to rodzi frustrację i konflikty z dyrekcją. O tym też wie lekarska młodzież, gdy kalkuluje, jaką specjalizację wybrać.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH