Jak wierzyciel z dłużnikiem

Zadłużone na miliardy złotych szpitale publiczne winne są swoim dostawcom olbrzymie kwoty. Na pieniądze za dostarczone produkty czekają firmy zaopatrujące je m.in. w sprzęt medyczny, materiały opatrunkowe, leki. Dla średnich i małych przedsiębiorstw przedłużające się problemy z uzyskaniem zapłaty są zapowiedzią trudności w prowadzeniu dalszej działalności, z koniecznością jej zakończenia włącznie.

Dlatego niektórzy dostawcy zrezygnowali ze współpracy z publicznymi lecznicami lub dojrzewają do takiej decyzji, koncentrując się na kontaktach z placówkami prywatnymi i gabinetami lekarskimi.

Nie ukrywają, że nauczeni doświadczeniem, w trosce o byt własnej firmy, wycofują się od razu z dostaw, w przypadku których proponowane są długie terminy płatności.

Różne rozwiązania

Dostawcy bazujący na przetargach i zaopatrujący publiczne lecznice w niezbędne towary muszą jednak, mimo licznych niedogodności, ułożyć swoje relacje z klientem tak, aby byt firmy został maksymalnie zabezpieczony.

- Kontakty pomiędzy dłużnikiem i wierzycielem mają zawsze charakter indywidualny. Każdy buduje je samodzielnie, przy czym zależą one w dużej mierze od konkretnego szpitala. Mamy do czynienia z lecznicami sprawiającymi duże problemy, gdzie trwają liczne spory o zapłatę, ale jednocześnie nie brakuje placówek, w których takich kłopotów nie ma - mówi Witold Włodarczyk, dyrektor generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych Polmed.

I zaznacza, że dostawcy proponują różne rozwiązania umożliwiające szpitalom spłacenie zobowiązań.

- Przy dostawach o relatywnie niskiej wartości często stosowana jest pełna przedpłata na podstawie faktury pro forma. W przypadku wysokowartościowych dostaw - częściowa przedpłata w postaci zaliczki, niekiedy leasing. Najlepiej wygląda sytuacja, gdy zakup realizowany jest ze środków unijnych: wówczas zapłata jest w zasadzie gwarantowana - wyjaśnia dyrektor generalny Izby Polmed.

- Bezpieczeństwo pacjenta jest najważniejsze. To on jest z reguły odbiorcą i użytkownikiem wyrobów medycznych. Dlatego firmy starają się podchodzić elastycznie do problemu. Jednak zdarza się, i to jest najgorszy scenariusz, że szpital wykorzystuje takie podejście w nieuczciwy sposób - dodaje.

Witold Włodarczyk zwraca również uwagę, że pewną szansą na uzyskanie pieniędzy za dostarczony towar bywa czasem, szczególnie w przypadku szpitali klinicznych, kontakt z organem założycielskim zadłużonej lecznicy.

- Taka interwencja niekiedy pomaga, przyspieszając zwrot przynajmniej części należności - mówi dyrektor generalny Izby Polmed.

Milczące telefony

Tomasz Sioda, dyrektor i właściciel poznańskiej firmy Plus Ultra działającej na rynku od 22 lat, generalny przedstawiciel Heine Optotechnik w Polsce, nie ukrywa, że wyczucie i doświadczenie pomagają mu unikać szpitali, które mogą sprawiać problemy.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH