Jak powstaje szpitalny dług

Trwa spór o to, czy długi polskich szpitali są wynikiem niedofinansowania znacznej części procedur czy złego zarządzania szpitalami.

Dyskutowali o tym uczestnicy sesji "Zarządzanie szpitalami - kilka poważnych wyzwań" zorganizowanej w ramach Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress).

Na koniec 2015 r. zobowiązania szpitali ogółem przekroczyły 10 mld zł, natomiast zobowiązania wymagalne wyniosły 2,1 mld zł - zaznaczali.

Jak przypomniał Marek Wójcik, b. wiceminister administracji i cyfryzacji, ekspert ds. zdrowia Związku Powiatów Polskich, 9 lat temu zobowiązania wymagalne sięgały 2,3 mld zł. - Jesteśmy blisko tego poziomu, a zobowiązania w najbliższym czasie pójdą w górę - ocenił.

Skąd te zobowiązania?

Największe długi generują szpitale kliniczne i instytuty medyczne. Nad przyczynami ich zadłużenia zastanawiał się doc. Maciej Kowalczyk, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, który jest także prezesem Stowarzyszenia Dyrektorów Szpitali Klinicznych. Stwierdził m.in., że podstawową przyczyną kłopotów finansowych jest niedofinansowanie, zwłaszcza procedur pediatrycznych, a także błędne przekonanie, że na leczenie małego dziecka potrzeba małych pieniędzy.

- Przedstawiałem w MZ i NFZ pełne wyliczania, z których jednoznacznie wynikało, że leczenie dzieci jest o 20- 30% droższe. Choćby z tego powodu, że - jak wynika z różnych rozporządzeń - przy dziecku musi być dwa razy więcej pielęgniarek niż przy dorosłym pacjencie.

Posłużył się też przykładem cen materiałów medycznych dla dzieci. Są one droższe niż w przypadku leczenia dorosłych (np. elektroda do EKG kosztuje dla dorosłego pacjenta 80 gr, dla niemowlęcia 8 zł, a dla noworodka 20 zł). Tymczasem od 4 lat nie zmienia się cena świadczeń. - Gdyby uwzględniony został tylko wskaźnik inflacji, to powinniśmy dostać dodatkowo ponad 40 mln zł, czyli tyle, ile wynoszą zobowiązania wymagalne naszego szpitala - powiedział.

Z żalem mówił, że choć szpital jest zadłużony, to nie może prowadzić działalności komercyjnej.

- Była atrakcyjna oferta leczenia dzieci z Libii. Nie mogliśmy skorzystać, bo blok operacyjny powstał z unijnych środków i dlatego nie wolno go wykorzystywać komercyjnie. To absurd, ale co począć - przyznał Maciej Kowalczyk. - Trudno, żeby w tych warunkach szpitale kliniczne się nie zadłużały - podsumował.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH