Bezpieczeństwo wytwarzania i stosowania leków to ogromnie wrażliwy temat w ochronie zdrowia. Skuteczność kontroli i nadzoru nad tym procesem jest warunkiem zaufania pacjentów do lekarzy. Znanych polskich farmakologów zapytaliśmy: Czy mamy już dzisiaj, nauczeni tzw. aferą Corhydronu, dobry system ostrzegania przed niepożądanymi działaniami leków?

Prof. Jacek Spławiński Narodowy Instytut Leków

Niepokojąca erozja kontroli

Zagrażające bezpieczeństwu pacjentów "wpadki" przy produkcji i w obrocie lekami zdarzają się na całym świecie.
Natomiast, akurat nasze przykre doświadczenia, związane ze zbyt późnym przekazaniem pacjentom informacji o niedawnej pomyłce z Corhydronem, prowadzą do prostego, praktycznego wniosku. Reakcja na zagrożenie nie była dostatecznie szybka, bo państwowe instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo pacjentów: Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Narodowy Instytut Leków, Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, znajdują się w różnych miejscach, co utrudnia kontakt.
Niepokoi też erozja kontroli. Dostrzegam tu wielkie niebezpieczeństwo.
Badając fiolkę mającą zawierać Corhydron znaleźliśmy w niej atom azotu, który nie wchodzi w skład tego leku. Do informacji, jaki właściwie lek zawierający azot może znajdować się w fiolce - w sytuacji, gdy liczył się czas - dotarliśmy szybko tylko dlatego, że jednym z urzędników Instytutu jest osoba, która kiedyś jeździła na kontrolę do "Jelfy" i wiedziała, jakie leki wytwarza ten producent. Za parę lat nikt w Instytucie już nie będzie miał takiej wiedzy...
Zlikwidowano też reklamację kliniczną. Wielokrotnie mniej pieniędzy mamy na zakupy i badanie leków kupowanych wyrywkowo na rynku.
Nie ma systemu gwarantującego 100-procentowe bezpieczeństwo.
Całe niedawne zamieszanie pokazało, że nie starczyło wyobraźni, aby przewidzieć wszystkie możliwe sytuacje. Najprawdopodobniej tak trzeba rzecz stawiać, bo producent zaprzecza tym oskarżeniom; doszło do pomylenia serii dwóch różnych, ale tak samo wyglądających, leków pakowanych do identycznych fiolek.
Taka pomyłka jest jedną z najczęstszych na świecie. I takie pomyłki uznać można za najbardziej niebezpieczne, właśnie dlatego, że trudno je sobie wyobrazić, bo są tak banalne.

Prof. Andrzej Członkowski konsultant krajowy w dziedzinie farmakologii klinicznej

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH