Mówi się, że wygrywa lepszy. Owszem - na przykład w sporcie. Jednak w wyborach do parlamentu zwycięża ten, w czyje obietnice uwierzy więcej obywateli.

Jak ocenić pracę parlamentu skróconej 7 września kadencji? W interesujących naszych Czytelników kwestiach izba nie dokonała przełomu na miarę oczekiwań.
Jednocześnie - trzeba oddać parlamentarzystom sprawiedliwość - nie zdestabilizowali oni sytuacji w systemie opieki zdrowotnej. W raporcie Rynku Zdrowia rozmawiamy z lekarzami - posłami minionej kadencji. Dość zgodnie przyznają, że do istotnego postępu w reformowaniu naszego lecznictwa droga nadal jest daleka. Większość naszych rozmówców ponownie ubiega się o poselskie mandaty. Oczywiste jest, że decydujące role odgrywali posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Z drugiej strony - silna opozycja, ze wskazaniem na Platformę Obywatelską - przemawiająca ustami posłanki Ewy Kopacz, miała pewien wpływ na ostateczny kształt poczynań PiS w polityce zdrowotnej.
Jest jasne, że Platforma nie mogła namówić PiS do zaakceptowania choćby w części swych zasad nowej polityki zdrowotnej.
Może, jeśli wygra w jesiennych wyborach i zbuduje trwałą koalicję, to Sejm będzie dyskutował (a potem decydował) o prywatyzacji usług medycznych, decentralizacji NFZ itd. Jedno jest pewne: jeśli społeczeństwo przedłuży mandat zaufania Prawu i Sprawiedliwości, to raczej nie powinno się marzyć o tym, co Platforma chciałaby urzeczywistnić w kwestii przebudowy systemu ochrony zdrowia.

Trybiki w maszynie

W naszym październikowym raporcie przyglądamy się, z różnej perspektywy, posłom - lekarzom, członkom sejmowej komisji zdrowia. Czy ich praca przyczyniła się do poprawy funkcjonowania systemu ochrony zdrowia? W jednych przypadkach tak, w innych nie. Zresztą, czy poseł, który przed uzyskaniem mandatu był lekarzem, może wpływać na pracę Sejmu nad problemami jego branży? Czy nadal lekarzem jest poseł będący parlamentarzystą już po raz drugi czy trzeci? Indywidualność kandydata - lekarza niknie z chwilą, gdy zdobędzie mandat.
Nawet, jeśli do Sejmu kolejnej kadencji wejdą ci lekarze, którzy ostatnimi czasy głośno upominali się o interesy swojej grupy zawodowej i zmiany w systemie ochrony zdrowia, to sami niewiele zwojują.
Wyborca oddając swój głos na "Iksa" czyni to, bo widzi w nim (w niej) człowieka uczciwego, mającego na swym koncie istotny dorobek dokonań, znanego wcześniej z tego, że widział błędy systemu, mówił o potrzebie ich naprawy i wskazywał sposoby sanacji.
Ale "Iks" już z poselskim mandatem staje się trybikiem w partyjnej maszynie.
I wcale nie jest powiedziane, że to, co głosił w kampanii wyborczej, podziela również jego partia, z listy której startował.
Takiego uzależnienia jednostki od partii nie ma w izbie wyższej, czyli w Senacie.
Jednakowoż, to w niższej rodzi się to, co obywateli później przyprawi o zachwyt lub ból głowy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH