Katarzyna Lisowska | 20-09-2018 14:26

Imigranci i przeciwnicy szczepień zmieniają sytuację epidemiologiczną

Groźba wystąpienia chorób zakaźnych, które, wydawało się, trafiły już do lamusa, narasta wraz ze wzrostem liczby uchodźców i imigrantów zarobkowych. Połączenie tego zjawiska z coraz większą nieufnością do szczepień może doprowadzić do kryzysu epidemiologicznego - alarmują eksperci.

My już widzimy, jak zmienia się sytuacja epidemiologiczna w Europie po przyjęciu fali uchodźców i imigrantów z krajów, gdzie profilaktyka w postaci szczepień nie jest realizowana. To wzrost liczby przypadków zachorowań na ospę wietrzną, odrę, gruźlicę czy HIV/AIDS. Zaczynamy odnotowywać przypadki polio, chociaż jakiś czas temu wydawało się, że wirus zostanie całkowicie wyeliminowany - mówi dr Paweł Grzesiowski z Fundacji "Instytut Profilaktyki Zakażeń" w Warszawie podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

Niepokojący trend

Ekspert zwrócił uwagę, że obecnie w kraju obserwujemy trend wzrostowy zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu A. Rośnie liczba przypadków gruźlicy - co gorsza, coraz częściej są to przypadki choroby lekoopornej - a także odry. W jego opinii fakt, że coraz więcej rodziców odmawia szczepienia dzieci, istotnie wpływa na możliwość pojawienia się nowych ognisk lokalnych epidemii.

Dr Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny, wskazał, że wciąż nie potrafimy sobie poradzić z zatrzymaniem rosnącej fali ruchów antyszczepionkowych.

- Niestety, fałszywe opinie, które już dawno zostały obalone przez świat nauki, wciąż trafiają na podatny grunt. Widzimy, że żadne restrykcje i próby przymuszenia dostępnymi metodami do szczepień nie przynoszą pozytywnego skutku. Wydaje się, że jedyną drogą jest ustawiczna edukacja i promocja szczepień - podkreślał dyrektor.

Dr Juszczyk przyznał, że systematyczny wzrost postaw antyszczepieniowych w naszym społeczeństwie jeszcze nie przekłada się na poważne zagrożenie epidemiologiczne, ale zważając, że w zeszłym roku było ponad 30 tys. osób, które nie poddały się szczepieniom, to takie ryzyko może pojawić się już w najbliższych latach.

Dyrektor NIZP-PZH zwrócił uwagę, że zaniechanie szczepień może w krótkim czasie skutkować powrotem wielu chorób. Jak przypomniał, od zeszłego roku w kraju mamy spory problem z WZW A. W pierwszej połowie 2017 r. wykryto w Polsce ponad 1600 takich przypadków, a rok wcześniej było ich niespełna 30. Dr Juszczyk przyznał, że kiedy już praktycznie zapomnieliśmy, że "choroba brudnych rąk" istnieje i przestaliśmy się jej bać, ta o sobie dotkliwie przypomniała. I to - w jego opinii - dowód na to, jak nie wolno bagatelizować zagrożeń ze strony chorób zakaźnych, które - wydawałoby się - przestały już występować.

Co z Funduszem Kompensacyjnym?

Dr Grzesiowski przypomniał o projekcie uruchomienia Funduszu Kompensacyjnego, który ma realizować wypłaty odszkodowań za zdarzenia niepożądane związane ze szczepieniami.

- My wiemy, że do poważnych odczynów poszczepiennych dochodzi wybitnie rzadko. Mowa oczywiście o takich, które wymagają leczenia i kilkunastodniowej hospitalizacji - w ciągu roku może ich być kilka, kilkanaście. W takich przypadkach wsparcie ze strony państwa, które wprowadziło na drodze prawnej obowiązek realizacji szczepień dzieci, wydaje się jak najbardziej uzasadnione i od dawna oczekiwane - tłumaczył specjalista.

W opinii ekspertów doświadczenia wynikające z funkcjonowania takiego funduszu mogą stać się istotnym kontrargumentem wobec opinii ruchów antyszczepionkowych. Bo - jak przekonują eksperci - nie będzie lawiny wniosków o odszkodowania, co ostatecznie dowiedzie, czy szczepienia są bezpieczne.

Przechowywanie preparatów

Eksperci zwracają uwagę, że przeciwnicy szczepień błyskawicznie wykorzystują każde zdarzenie, które może wpływać na brak zaufania do tego rodzaju profilaktyki. Ostatnio skutecznie wykorzystali poważne nieprawidłowości wykryte przez lubuską inspekcję sanitarną i farmaceutyczną związane z wykorzystaniem przeterminowanych i źle przechowywanych szczepionek.

- Ta jednostkowa sytuacja spowodowała dramatyczny spadek zaufania rodziców do polskiej służby zdrowia - przyznała Renata Cieślik-Tarkota, kierownik Oddziału Epidemiologii w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno- -Epidemiologicznej w Katowicach.

- Szczepionki zakupione do programów zdrowotnych w ramach kalendarza szczepień przez resort zdrowia są nadzorowane przez Państwową Inspekcję Sanitarną. Dokładnie sprawdzane jest ich właściwe przechowywanie i są monitorowane na każdym etapie dystrybucji. Coraz więcej punktów szczepień dysponuje monitoringiem całodobowym przechowywania szczepionek - informowała.

- Jeżeli chodzi o przechowywanie preparatów szczepionkowych, które nie są majątkiem ministerstwa, tylko są kupowane przez lekarzy POZ, to nadzór nad nimi prowadzony jest przez inspekcję farmaceutyczną. Ale zazwyczaj te szczepionki są przechowywane w przychodniach w tych samych urządzeniach, co szczepionki ministerialne - zapewniała specjalistka z WSSE w Katowicach.

Renata Cieślik-Tarkota mówiła, że w jej regionie w przypadku, gdy zachodziło podejrzenie co do przerwania właściwego łańcucha chłodniczego i przechowywania w niewłaściwych warunkach preparatów szczepionkowych, ich partie były utylizowane.

Te ruchy są świetnie zorganizowane

Dr Paweł Grzesiowski wskazuje, że w polskim prawie brakuje regulacji dotyczących przechowywania leków termowrażliwych w przychodniach. - Awaria, która nastąpiła w Lubuskiem, nie była czymś nieznanym. To się zdarza, bo wyłączeń prądu jest wiele. Co nie oznacza, że czasowe przerwanie chłodzenia zawsze oznacza uszkodzenie szczepionek. Wiemy, że szczepionki są produkowane z dużym marginesem bezpieczeństwa. I wiemy, że te użyte szczepionki w woj. lubuskim nikomu nie zaszkodziły. Ale potrzeba sztywnych regulacji postępowania ze szczepionkami, by nie dawać argumentów anty-szczepionkowcom - podkreślał doktor.

Renata Cieślik-Tarkota wskazuje, że przez długi czas w jej regionie próbowano wyegzekwować szczepienia poprzez nakładanie kar finansowych. Jak przyznaje, ta metoda jest kompletnie nieskuteczna. Bo z każdym rokiem problem uchylania się od szczepień jest coraz większy. O ile w 2008 r. było ok. 800 takich przypadków, obecnie jest ich już ok. 6 tys.

- Przegrywamy wojnę z antyszczepionkowcami przez to, że nie jesteśmy systemowo przygotowani do tej batalii z nimi. Organizacje walczące ze szczepieniami są świetnie zorganizowane w mediach społecznościowych, w działalności publicznej. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, gdy naprzeciwko pikietujących antyszczepionkowców stanęli obrońcy szczepień, a tak powinniśmy działać - mówi dr Grzesiowski.

Ważna rola samorządów

Dr Gabriela Sujkowska, dyrektor Wydziału Taryfikacji w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, zwróciła uwagę, że w promocji szczepień dziś naprawdę dużą rolę odgrywają samorządy. - Te zainteresowane realizacją programów zdrowotnych najczęściej skupiają się właśnie na szczepieniach. Zdecydowanie dominują te związane z przeciwdziałaniem występowaniu wirusa HPV i grypy. Od 2009 r. do Agencji wpłynęło ponad 2400 samorządowych programów profilaktycznych, z czego ponad 800 dotyczyło szczepień - podkreślała dyrektor Sujkowska.

Specjaliści zauważyli, że o ile w kraju wciąż niewiele osób szczepi się przeciwko grypie, to właśnie dzięki programom samorządowym w ostatnich latach znacząco wzrosła grupa zaszczepionych przeciwko tej chorobie osób po 65. roku życia. Oczywiście ma to związek z bezpłatnym szczepieniem seniorów w ramach samorządowych programów profilaktycznych.