Czy, a jeśli tak, to w jakim zakresie, konkurencja oraz mechanizmy rynkowe powinny funkcjonować w ochronie zdrowia? Opinie dotyczące tej kwestii są w szeroko pojętym środowisku medycznym bardzo podzielone. Dyskusja na ten temat nie ominie zapewne trwającej już kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Poniżej dwa spojrzenia na rynek i konkurencję w opiece zdrowotnej.

Multimedia

prof. Stanisława Golinowska, Collegium Medicum UJ, ekspert w dziedzinie ekonomiki zdrowia i polityki społecznej

Pomyślmy, co robimy...


Jeśli przyjmiemy, że w ochronie zdrowia obowiązują zasady wolnego rynku, to wtedy musimy się zgodzić, że nie ma solidaryzmu i każdy płaci tyle, ile chce i może.

Konkurencja ma zasadnicze znaczenie w gospodarce, na dobrze działającym rynku.

Ale gdyby w sektorze zdrowotnym działał wyłącznie mechanizm rynkowy, dostęp byłby ograniczony do pacjentów posiadających odpowiednią zdolność do płacenia, a sektor rozwijałby tylko te usługi, na które zgłaszaliby popyt zamożniejsi.

Wprowadzenie na taki rynek pośrednika w postaci prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych przyniosłoby pewne korzyści dla grup o średnich dochodach (obrona przed katastrofalnymi wydatkami gospodarstw domowych, gdy ktoś zachoruje), ale dostęp świadczeń osób biedniejszych i o wyższym ryzyku chorobowym byłby nadal ograniczony.

Jeśli świadczeniodawcy chcą korzystać ze społecznych funduszy, to muszą przystać na to, że środki te sprzyjają tylko zdrowiu i leczeniu pacjentów, przestrzegają gospodarności, lecz nie pomnażają zysku właścicielom. Są więc głównie nonprofit a nie forprofit. Taki świadczeniodawca będzie się raczej posługiwał analizami HTA niż reklamą i marketingiem.

Zdarza się, że tę umowę społeczną chcą podważyć różne grupy interesów. Problem polega bowiem na tym, że gdy publiczny sektor zdrowotny jest tradycyjnie bardzo duży (w krajach UE jest to reguła), to obszar stricte rynkowy, dla ludzi, którzy mogą sami zapłacić, jest dla rozwoju znaczących prywatnych interesów zbyt wąski.

Słynny ekonomista zdrowia z harvardzkiej szkoły zdrowia publicznego prof. William Hsiao napisał kilka bardzo dobrych dydaktycznie tekstów o "nienormalnym rynku" w sektorze zdrowotnym, ostrzegając kraje postkomunistyczne przed rozciąganiem zasad rynkowych na sektor ochrony zdrowia.

Niebezpieczeństwo zachłyśnięcia się grą rynkową, nieujawniające się od razu, może przynieść poważne negatywne skutki nie tylko o charakterze społecznym, ale także zdrowotnym.

dr Wojciech Misiński, Katedra Ekonomiki i Organizacji Przedsiębiorstwa Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, ekspert ochrony zdrowia Centrum im. A. Smitha

Wolny wybór i regulacje

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH