Ile kosztują ludzie

Jeśli udział wynagrodzeń w całości kosztów operacyjnych przekracza 60-70%, to sygnał, aby baczniej przyjrzeć się tej pozycji w budżecie szpitala. Cięcia, zwolnienia i restrukturyzacja wynagrodzeń to pole minowe, które przebyć musi wielu dyrektorów zadłużonych placówek.

Udział wynagrodzeń z narzutami w łącznych kosztach operacyjnych polskich szpitali waha się w szerokim przedziale od około 45 do 90%. Według danych CSIOZ, w 2009 roku średnia dla 1383 jednostek samorządowych wyniosła 54%, a dla 45 placówek klinicznych - 49%. Z oczywistych względów nie ma optymalnego, uniwersalnego i bezpiecznego wskaźnika udziału kosztów osobowych.

Kluczowe znaczenie ma profil jednostki (specyfika świadczonych usług) i związana z tym ściśle struktura kosztów - przede wszystkim udział leków i materiałów medycznych.

Droższa, tańsza praca

- Przykładami skrajnych struktur mogą być monospecjalistyczne szpitale, np. psychiatryczne (udział kosztów osobowych jest tu bardzo duży, gdyż leczy się głównie przez kontakt z terapeutą, bez dużego zużycia leków) oraz np. onkologiczne (tutaj mamy do czynienia z dużym zużyciem leków i materiałów medycznych, a zatem w całości wydatków koszty osobowe stanowią mniejszą część) - wyjaśnia Jarosław Wach, wicedyrektor firmy doradczej PwC w Polsce.

Jak dodaje, można uzasadnić ogólną tezę, że im poziom referencyjności szpitala wyższy, tym wskaźnik kosztów osobowych niższy - wynika to z większych wymagań wobec szpitali realizujących wysokospecjalistyczne procedury, a zatem zużywających również więcej droższych leków i materiałów medycznych.

Zostawiając na razie na boku konkretne przypadki, warto się zastanowić, czy są jakieś uniwersalne wskazówki dotyczące restrukturyzacji zbyt wysokich kosztów wynagrodzeń w szpitalu.

- Należy przeanalizować kilka podstawowych wskaźników. Po pierwsze liczbę personelu białego przypadającą na jedno łóżko, ale łącznie z wykorzystaniem bazy łóżkowej, bo choć ten pierwszy wskaźnik mógłby być dobry, to baza łóżkowa może być wykorzystywana np. w 20%. To nam powinno odpowiedzieć, czy mamy jakieś przerosty zatrudnienia. Mówiąc wprost, jest to jeden ze sposobów na oszacowanie potencjału redukcji personelu - mówi Grzegorz Sencio, menedżer w dziale konsultingu firmy Deloitte.

Zdaniem ekspertów, można wtedy przemyśleć kwestię, czy nie warto zredukować liczby łóżek o jedną trzecią lub nawet o połowę albo w ogóle zlikwidować cały oddział. Biorąc przy tym pod uwagę czynniki społeczne, np. czy dotychczasowi pacjenci tego oddziału mają możliwość dalszej terapii w alternatywnej lokalizacji.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH