I Ogólnopolskie Zimowe Mistrzostwa w Ratownictwie Medycznym

Skoczek narciarski, zamiast łagodnie wylądować, spadł tuż za progiem rozbiegu. Jęczy, traci świadomość. Nie wygląda to dobrze. Nadjeżdża karetka. Do gapiów, którzy jak zwykle utrudniają prowadzenie akcji i gotowi są udzielać "światłych" rad zespołowi, docierają strzępy uwag wymienianych przez ratowników: - Tętno 60 na 70, słabo wyczuwalne... Podamy panu tlen, będzie się lepiej oddychać. Podejrzenie urazu kręgosłupa...
Sytuacja jest na szczęście pozorowana, prawdziwi są za to medycy i sędziowie surowo oceniający pracę zespołu. Nie ma teatralnych krzyków i - jak w filmach szkoleniowych - keczupu wylewanego na ciała.

Trudne szkolenie

- To nie jest zabawa, ale zawody profesjonalistów, traktowane jak element szkolenia - mówił Ryszard Odrzywołek, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Bielsku Białej, jeden z organizatorów I Ogólnopolskich Zimowych Mistrzostw w Ratownictwie Medycznym, które odbywały się w od 19 do 22 stycznia w Szczyrku.
Przypadki nie były proste. Tam, na stoku, sędziowie oczekiwali, że zespół rozpozna wstrząs rdzeniowy i wezwie śmigłowiec, aby możliwe było szybkie przetransportowanie rannego nie do najbliższego szpitala, ale do takiego, w którym działa dobrze funkcjonujący oddział neurologiczny. W innym zadaniu zespół ratownictwa musiał pomóc kobiecie i mężczyźnie w schronisku, którzy prawdopodobnie zatruli się tlenkiem węgla. - To nie zatrucie tlenkiem, bo piecyk jest zimny - konstatowali przytomnie ratownicy.
Zawody były kolejnym sprawdzianem ratowników przed spodziewanym w nadchodzącym roku wejściem w życie ustawy o systemie ratownictwa medycznego. Działaniom zespołów przyglądał się zaproszony do Szczyrku wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas: - Widać, że ta praca pasjonuje tych ludzi i zależy im na wytworzeniu nowego wizerunku ratownictwa medycznego - konstatował minister. - Przyjazd na te zawody to jest dla nich ogromny wysiłek, część ludzi przyjechała tutaj za własne pieniądze, żeby się kształcić, zobaczyć co inni robią lepiej, wyciągać wnioski, nauczyć innych.

Świetni ludzie

Minister Jarosław Pinkas, pytany przez nas czy wyobraża sobie funkcjonowanie zespołów wyjazdowych pogotowia bez udziału lekarza, odpowiedział: - Tak. I nie zgadzam się z opiniami, że musi minąć jeszcze wiele czasu, żeby w Polsce organizowano te zespoły w taki właśnie sposób.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH