Jeśli ktoś nie docenia okresu transformacji, to niech sobie przypomni, co jadł 16 lat temu - radzi wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas

Uwielbia rozkosze podniebienia. Jest znawcą win i wyśmienicie przyrządzonych dań. Z wakacyjnych wojaży przywozi zawsze pełny bagażnik mąki na makarony, serów, przypraw i innych ingrediencji. Smak potraw komponowanych we własnej kuchni przypomina potem najpiękniejsze z odwiedzanych miejsc. - Gotowanie to moja wielka pasja, wspaniale przy tym wypoczywam - opowiada nam o swoim hobby wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas.
Kulinarne umiejętności doskonalił na lekcjach u Kurta Schellera, znanego z szefowania kuchniom w renomowanych warszawskich hotelach, m.in. w Bristolu i Sheratonie. - To profesor w swoim fachu - mówi minister Jarosław Pinkas, który wcześniej był zastępcą dyrektora Instytutu Kardiologii w Aninie.

SERCE W KUCHNI

U państwa Pinkasów kuchnia jest sercem domu. Tu spędzają wiele miłych chwil, razem jedząc i przygotowując posiłki.- Dla mnie gotowanie wiąże się z moją prywatną filozofią, która podpowiada mi, że nic tak nie cementuje rodziny jak wspólne robienie ulubionych rzeczy. Dla nas to wielka frajda - mówi gospodarz domu.
Jego syn, 13-letni Wojtek jest największym miłośnikiem domowego jadła przyrządzanego przez tatę. Sam kroi mięsa, sieka warzywa, uciera parmezan.
- Mam nadzieję, że już niedługo to ja będę delektował się potrawami syna - wyznaje z dumą tata. - Specjalnością córki, 21-letniej Aleksandry, są sosy i słodkości.
Jest znakomita, jeśli chodzi o desery włoskie, zabajone, tiramisu. Każdy z nich to w jej wydaniu poezja smaku - recenzuje ojciec.
Żona, pani Katarzyna, zachwyca się kulinarnym talentem męża, ale postanowiła, że nie będzie się z nim ścigać w kuchni.
Jest znanym lekarzem.
- No, nie może być dwóch szefów kuchni - uważa Jarosław Pinkas. - To jest dla nas wspaniałe, że moja żona pozwala nam na różnego rodzaju wybryki kuchenne.
Ma dla nas anielską cierpliwość.

NAJLEPSZY STRUDEL ŚWIATA

Wiedzę o tym, jak smacznie gotować, minister wyniósł z rodzinnego domu: - Ojciec pochodził z Cieszyna, a ten region Śląska słynie z wybitnej kuchni. To miejsce, gdzie się zazębiały różne kultury, a wraz z nimi bogactwo potraw, smaków i wysublimowanych gustów - wspomina. Do dzisiaj jest przekonany, że nikt na świecie nie piecze tak pysznego jabłkowego strudla jak kuzynka Krystyna, która mieszka w Cieszynie. - To jest hiperskomplikowane ciasto do zrobienia - tłumaczy Jarosław Pinkas.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH