Ta gra to nie tylko wbijanie piłeczki do dołków. To także sposób na odstresowanie się i kontakt z przyrodą.

Z doktorem Ryszardem Majkowskim spotykamy się w jego XIXwiecznym podlaskim dworku, otoczonym pięknym parkiem.
Okazuje się, że to doskonałe miejsce do gry... w golfa.
- Golf to gra dla wszystkich. Można grać nawet w małym ogródku pracowniczym.
Tu, przy dworku, również zrobiłem na kilkuset metrach kilka dołków, bunkier, wzniesienie, wszelkie możliwe przeszkody - zawierza się dr Majkowski.

Można grać wszędzie

Doktor przekonuje: to gra dla osób zestresowanych, potrzebujących spędzić mile wolny czas na świeżym powietrzu.
- To jest strategiczna gra wymagająca spokoju. Szkoda, że nadal wisi nad nią odium rozrywki dla bogaczy, choć jest zdecydowanie tańsza od tenisa. W tej chwili kije do golfa kosztują nawet kilkadziesiąt złotych.
W golfa można grać nawet zimą...
- I w każdym miejscu! W Egipcie grałem na pustyni. Teraz ćwiczę grę na śniegu. Jeżeli źle obliczy się uderzenie, to białej piłeczki szukamy na białym polu. Łatwiej jest jednak pokonywać przeszkody wodne, bo piłeczki się nie topią tylko toczą po lodzie i nie trzeba wchodzić po kolana w wodę - żartuje doktor-golfista.
Właśnie z taką przeszkodą związana jest jedna z nieprawdopodobnych historii, która przytrafiła mu się podczas gry.
- Mieliśmy rozpocząć grę od pokonania przeszkody wodnej. Byłem kolejnym graczem, wszystkie piłeczki kolegów lądowały w wodzie. Też ustawiłem piłeczkę, podszedłem, przymierzyłem się, uderzyłem. Piłeczka ani drgnęła, choć ją uderzyłem. Podniosłem piłeczkę i okazało się, że idealnie wybiłem tee spod piłeczki, która opadła idealnie w dołek, gdzie tee był wbity. Pomyślałem, że dokonałem rzeczy prawie niemożliwej.
Tee w gwarze golfistów to miejsce startowe.

Green** jak dywan

Golfem zaraził się w latach 70., w Szwecji, gdy gościł na Uniwersytecie w Luand.
- Zaproszono mnie na wycieczkę w piękne miejsce. Po zielonym polu chodzą ludzie, ale nie tak normalnie, jakoś dziwnie, ani to zbierają grzyby, ani koszą trawę. Co to za dziwna wycieczka, pomyślałem sobie. Nie wypadało jednak pytać profesora, trochę wstydziłem się swojej niewiedzy - opowiada doktor.
Parę lat później pojechał do Niemiec.
- Tam kolega lekarz powiedział: chodź, zobaczysz, jak się gra w golfa. Poszedłem z chęcią. Chciałem koniecznie dowiedzieć się, jak wygląda i na czym polega ta gra.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH