Nawet w najbard z i e j ucyfrowionym szpitalu, w którym wdrożono wszelkie możliwe systemy i n formacyjne, zdarzają się poważne problemy dotyczące obiegu danych, np. obejmujących wyniki badań czy historię choroby. Dlaczego tak się dzieje? To jedno z ważniejszych pytań, na które starali się odpowiedzieć uczestnicy szkolenia "Elektroniczna dokumentacja medyczna - fakty i mity" w Katowicach (patrz ramka).

- Znam przypadek pacjentki onkologicznej, która w ubiegłym roku leczyła się m.in. w szpitalach, które miały systemy HIS, RIS, PACS. A jednak przez cały proces terapeutyczny chora i prowadzący ją profesor mieli poważne kłopoty przy skompletowaniu licznych wyników badań, którym poddawana była pacjentka - mówił podczas szkolenia Paweł Piecuch, konsultant i analityk rynków ochrony zdrowia i ITC, współautor książki "Elektroniczna Dokumentacja Medyczna".

Nie ma jednej przyczyny, ale...

- Jednych badań brakowało, inne wyniki były niepotrzebnie powielane, jeszcze inne docierały z opóźnieniem - wyliczał prelegent.

Wraz z uczestnikami szkolenia starał się wyjaśnić, dlaczego - mimo przygotowania szpitala od strony technologicznej i sprzętowej - pacjentka musiała borykać się ze wspomnianymi problemami.

Wśród powodów zamieszania z dokumentacją medyczną wyliczano m.in.:

Brak kompatybilności (interoperacyjności), czyli współpracy między różnymi systemami informatycznymi

Brak ujednoliconych procedur postępowania

Niewystarczające kompetencje personelu lecznicy; pracownicy szpitali wskazywali między innymi na zbyt małą liczbę szkoleń

Zbyt mała liczba informatyków znających nie tylko technologie, ale również specyfikę zarządzania informacjami w szpitalach oraz aspekty medyczne.

... najważniejszy jest personel

- Należy jednak pamiętać, że każdy, nawet najlepszy system informatyczny, obsługuje człowiek. Dlatego tak istotne jest przygotowanie personelu do obsługi tychże systemów. Z tego samego powodu powinno zmienić się podejście wielu menedżerów zarządzających szpitalami do informatyków, którzy wciąż zbyt często są niedoceniani - zaznaczył Paweł Piecuch.

W trakcie szkolenia rozmawiano także o tym, czym tak naprawdę jest elektroniczna dokumentacja medyczna (EDM). Czy można tym mianem określić na przykład zeskanowane lub przepisane na komputerze przez pielęgniarkę rozpoznanie choroby?

- To zdecydowanie za mało, by już można mówić o EDM. Po pierwsze, aby pliki składały się na elektroniczną dokumentację, muszą mieć swoją określoną strukturę. Po drugie muszą zostać utworzone w systemie jako elektroniczny rekord pacjenta. Po trzecie wreszcie już na etapie powstawania taki plik musi opierać się na potwierdzonych, autoryzowanych uprawnieniach lekarza - wyliczał ekspert.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH